Ogień w bazie Starlink na Mazowszu. Służby badają hipotezę o podpaleniu

W środę, 23 września wieczorem, wybuchł pożar na terenie naziemnej stacji bazowej Starlink w Woli Krobowskiej w województwie mazowieckim. Zniszczeniu uległa obudowa skrzynki zasilającej, uszkodzono również anteny oraz agregat prądotwórczy. Funkcjonariusze straży pożarnej dopuszczają możliwość celowego podłożenia ognia, ale sprawdzana jest także wersja o awarii elektrycznej. Na miejsce skierowano policję, a informację przekazano do ABW i CBŚP.

Sylwetki strażaków na tle dużych płomieni ognia. O pożarze bazy Starlink na Mazowszu przeczytasz na Eska Warszawa.
Autor: pixabay.com Pożar- zdjęcie poglądowe

Aktualizacja, godz. 8.55:

Do sprawy odniósł się również Jacek Dobrzyński, Rzecznik Prasowy Ministra Koordynatora Służb Specjalnych. 

− Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego są na miejscu zdarzenia. Analizują i weryfikują zebrane tam informacje. Badane są różne wersje, jednak na tym etapie jest za wcześnie, by mówić o szczegółach. Do każdego takiego zdarzenia podchodzimy bardzo poważnie. Nie bagatelizujemy tego, ale rekomenduję spokój. Uczulam na fake newsy, które pojawiają się w takich sytuacjach. Jeśli było to podpalenie, ustalamy, jakie były motywy działania sprawcy. Jest jeszcze za wcześnie, by mówić o szczegółach. Kreowanie paniki, rozpowszechnianie fake newsów czy stwarzanie poczucia zagrożenia jest na rękę Rosjanom − powiedział.

Akcja gaśnicza na Mazowszu. Podejrzenie celowego działania

Informację o ogniu służby otrzymały w środę tuż po godzinie 21:00. Do walki z żywiołem rzucono trzy jednostki straży pożarnej, które na miejscu zastały płonącą obudowę skrzynki zasilającej. Sytuację błyskawicznie opanowano. Zgodnie ze wstępnymi informacjami przekazanymi przez RMF FM, uszkodzeniu uległ też agregat prądotwórczy. Wśród zakładanych przez strażaków scenariuszy mocno rysuje się opcja celowego podłożenia ognia pod rozdzielnię. Decydujące głosy w tej sprawie jeszcze nie padły, ponieważ badacze zjawiska biorą pod lupę także potencjalne zwarcie w obwodach elektrycznych.

W Woli Krobowskiej interweniowali policjanci, a technicy kryminalistyki pieczołowicie gromadzili materiał dowodowy. Okolicę patrolowały dodatkowo jednostki prewencyjne. Z uwagi na wagę obiektu, raport o incydencie trafił do oficerów Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz śledczych z Centralnego Biura Śledczego Policji.

Z ustaleń dziennikarza RMF FM wynika, że płomienie zauważono w obiekcie zlokalizowanym na prywatnym terenie. To właśnie osoba, do której należy grunt, wezwała na pomoc ratowników, donosząc wcześniej o pożarze samych anten.

Obiekt w Woli Krobowskiej stanowi istotny fragment satelitarnej układanki sieci Starlink. Działając w tandemie z podobnym ośrodkiem niedaleko litewskiego Kowna, gwarantuje on łączność internetową na rozległym obszarze Europy Środkowo-Wschodniej, włączając w to terytorium Ukrainy. Na miejscu zainstalowano kilkanaście charakterystycznych, białych czasz antenowych przypominających kule, z których każda mierzy około dwóch metrów średnicy. Całość chroni ogrodzenie z blachy.

Znaczenie tej sprawy rośnie w świetle wagi uszkodzonej infrastruktury. Sygnał dostarczany przez urządzenia satelitarne odgrywa niebagatelną rolę za naszą wschodnią granicą, służąc zarówno ukraińskim cywilom, jak i tamtejszym żołnierzom od pierwszych dni zbrojnej agresji Federacji Rosyjskiej.

Obecnie brakuje doniesień, które sugerowałyby, że środowy incydent spowodował paraliż w funkcjonowaniu sieci. Wyjaśnieniem powodów i precyzyjnym odtworzeniem przebiegu wypadków zajmą się odpowiednie służby, co podaje serwis RMF24.

Sonda
Byłeś kiedyś świadkiem pożaru?