Ojciec zaginionego Krzysztofa Dymińskiego bada dno Wisły. Odnalazł już ciała siedmiu osób

2026-05-28 11:57

Daniel Dymiński od trzech lat przeczesuje wody Wisły w poszukiwaniu swojego zaginionego syna, Krzysztofa. Podczas trudnych akcji na rzece odkrył zwłoki siedmiu innych osób, dając ostateczną odpowiedź ich bliskim. Pomimo tragicznych znalezisk, los nastolatka nadal pozostaje nieznany, a rodzina bezskutecznie walczy o dostęp do nagrań z monitoringu.

Krzysztof Dymiński poszukiwany w rzece. Ojciec bada dno Wisły

Od trzech lat bliscy żyją w niepewności, wypatrując powrotu swojego dziecka. Szesnastoletni nastolatek opuścił podwarszawski dom 27 maja 2023 roku o poranku, nikogo nie informując o swoich planach. Młodzieniec dojechał do stolicy, po czym wszelki ślad po nim zaginął na terenie Mostu Gdańskiego. Zdesperowany ojciec, Daniel Dymiński, postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i samodzielnie rozpoczął akcję poszukiwawczą, nie czekając na działania służb.

Mężczyzna regularnie skanuje koryto najdłuższej rzeki w Polsce, głęboko wierząc, że natrafi na jakikolwiek ślad swojego ukochanego dziecka.

Szybko okazało się, że rzeczne odmęty kryją w sobie wiele ponurych tajemnic. Wiosną 2024 roku grupa poszukiwawcza wydobyła z wody zwłoki młodego człowieka. Po badaniach wyszło na jaw, że nie był to zaginiony nastolatek, lecz zupełnie inna osoba. Następne tygodnie owocowały kolejnymi makabrycznymi odkryciami.m

Niezwykle łatwo można sobie wyobrazić, z jak gigantycznymi nerwami wiązało się każde takie wydobycie dla ojca wciąż nieodnalezionego chłopca.

„Poszukiwania pozwoliły zamknąć siedem spraw - odnaleźliśmy siedem zwłok, kończąc w ten sposób dramat niewiedzy 7 rodzin” - mówił Daniel Dymiński podczas specjalnej konferencji poświęconej zaginionym dzieciom, która 27 maja odbyła się w Sejmie.

Zaginięcie Krzysztofa Dymińskiego. Trzy lata bez dostępu do akt

Pomimo mijających lat, krewni nadal bezskutecznie wnioskują u funkcjonariuszy o udostępnienie materiałów z kamer, które nagrały ostatnie chwile szesnastolatka. Młodzieniec wyszedł z posesji w okolicach Ożarowa Mazowieckiego tuż przed godziną 3:50 w nocy. Następnie pojechał transportem publicznym do centrum Warszawy, gdzie zauważono go w pobliżu Ronda Daszyńskiego, Dworca Gdańskiego oraz Parku Traugutta. Ostatni uchwycony kadr pokazuje jego wejście na przeprawę nad rzeką.

Bliscy znają tę sekwencję zdarzeń wyłącznie z relacji mundurowych, ponieważ materiały wideo są przed nimi ukrywane pod pretekstem bliżej nieokreślonych działań operacyjnych.

„Chcemy po prostu zobaczyć jego ostatnią drogę, może dostrzeżemy coś, czego ktoś, kto nie zna Krzysztofa nie zauważa” - mówił ojciec chłopca, Daniel Dymiński, w wypowiedzi dla Super Expressu.

Mimo mijającego czasu upór opiekunów w dążeniu do odzyskania dziecka absolutnie nie maleje. Stale żywią głęboką nadzieję, że kiedyś jeszcze ujrzą swojego syna, a w najgorszym scenariuszu zyskają szansę na zorganizowanie mu godnego pochówku.

Szukali zaginionego Krzysia Dymińskiego w Wiśle. Ojciec wyłowił zwłoki z rzeki