Spis treści
Warszawa Praga-Południe: Nielegalna przeprowadzka do pustostanu przy ulicy Zana
We wtorek, 28 lipca, tuż po godzinie siódmej rano warszawscy strażnicy odebrali nietypowy sygnał od zaniepokojonego świadka. Wynikało z niego, że obce osoby próbują na dziko zasiedlić opuszczony dom przy ulicy Zana. Wtargnięcie do tego konkretnego pustostanu oznaczało ogromne ryzyko utraty zdrowia oraz bezpośrednie niebezpieczeństwo dla ludzkiego życia.
Kiedy wysłany na miejsce patrol dotarł pod wskazany adres, mundurowi od razu dostrzegli nienaruszone zabezpieczenia. Furtka pozostawała zamknięta, a brama była mocno spięta ciężkim łańcuchem. Aby w ogóle dostać się na teren tej posesji, trzeba było przeskoczyć przez ogrodzenie.
Dzikimi lokatorami zajęła się policja. Strażnicy przeszukali zrujnowany obiekt
Strażnicy głośno wzywali osoby ukrywające się wewnątrz, lecz w odpowiedzi słyszeli wyłącznie ciszę. Sytuacja zmieniła się podczas szczegółowego sprawdzania piętra opuszczonego domu, gdzie mundurowi odnaleźli pierwszego intruza. - Mężczyzna przyznał, że to on przeskakiwał przez płot, jest osobą w kryzysie bezdomności, a do mieszkania, gdzie zazwyczaj pomieszkuje, nie został wpuszczony, bo pił alkohol -poinformował media Jerzy Jabraszko ze stołecznej Straży Miejskiej.
Przedstawiciel straży zaznaczył dodatkowo, że funkcjonariusze nie uwierzyli w zapewnienia zatrzymanego o przebywaniu tam w pojedynkę i natychmiast sprawdzili resztę dostępnych pokoi. Działania prewencyjne szybko przyniosły spodziewany efekt. - W kolejnej izbie ukrywała się kobieta. Jak się okazało, była to partnerka mężczyzny - dodał Jerzy Jabraszko z biura prasowego.
Szybka i zdecydowana akcja strażników ostatecznie zakończyła próbę "wicia gniazdka" w tym niezwykle ryzykownym obiekcie. Funkcjonariusze wezwali na miejsce patrol policji, a policjanci przejęli oboje nieproszonych gości do dalszych czynności prawnych.