Spis treści
Skargi na Pocztę Polską pod Warszawą
W środę (11 marca) reporterzy "Super Expressu" sprawdzili funkcjonowanie kilku podwarszawskich oddziałów państwowego operatora. Dziennikarze pojawili się w Grodzisku Mazowieckim przy ulicy Elizy Orzeszkowej, w Milanówku przy ulicy Piłsudskiego oraz w Sulejówku przy ulicy 3 Maja. W każdej z tych lokalizacji rozmówcy powtarzali identyczne zarzuty dotyczące potężnych zatorów przy okienkach, niedoborów personelu oraz nagminnego wypisywania awiz zamiast fizycznego doręczania korespondencji.
Jeden z pracowników placówki zlokalizowanej w Grodzisku Mazowieckim otwarcie wytłumaczył reporterom przyczyny tych uciążliwych dla klientów problemów.
− Prawie zawsze są tu kolejki. Związane jest to z małą obsadą i dużym regionem, który obsługujemy.
Polecany artykuł:
Miejscowi klienci zwracają jednak uwagę na znacznie dotkliwsze skutki tej sytuacji. Podkreślają, że zaniedbania poczty kosztują ich nie tylko mnóstwo cennego czasu, ale także powodują niepotrzebny stres i komplikacje finansowe. Pan Grzegorz, mieszkaniec Milanówka, podzielił się swoimi osobistymi doświadczeniami.
− Jest środa, miałem mieć wczoraj pieniądze, nie mam pieniędzy, nie mam awiza, nie mam niczego. Nie ma nic. Ale jest taka kolejka, że nie chce mi się tutaj nawet stać.
Sytuacja w Sulejówku wygląda równie niepokojąco, ponieważ wielu lokalnych interesantów zgłasza całkowity brak prób doręczenia korespondencji przez doręczycieli. Z relacji wynika, że pracownicy poczty ograniczają się do wrzucania druczków do skrzynek lub w ogóle pomijają ten krok. Pan Sławomir, jeden z tamtejszych mieszkańców, nie ukrywał w rozmowie z „Super Expressem” swojego ogromnego rozgoryczenia.
− No tutaj jest specyficzny klimat. To taki stary PRL. Ciągle kolejki, niekoniecznie się spieszą do pracy. Jeszcze ci listonosze, którzy nie dowożą paczek, nie zostawiają listów, nawet tego nie próbują robić. Zostawiają od razu awizo. Niedawno miałem taką przygodę, że przychodzę tutaj na pocztę, wchodzę, no nie ma nikogo, siedzą dwie pani ekspedientki i w jednym jest wystawiona komunikat okienko nieczynne, zapraszamy do okienka obok i w drugim to samo.
Zamiast kuriera awizo. Absurdy Poczty Polskiej
Trudności nie omijają również osób oczekujących na towary zamówione bezpośrednio do miejsca zamieszkania. Odbiorcy skarżą się, że zamiast oczekiwanej wizyty kuriera z przesyłką, otrzymują jedynie wezwanie do osobistego odbioru gabarytów w placówce. Pan Paweł z Grodziska Mazowieckiego bardzo ostro ocenił funkcjonowanie całego systemu doręczeń.
− To jest mordownia, a nie poczta. Działa to tak samo, jak działało i 30 lat temu. Zamówiłem paczuszkę z dostawą do domu, a tu dostaję, że ja muszę tutaj przyjechać. A dlaczego? Przecież jeżeli się nie wywiązują z obowiązku dostarczenia, to niech nie dają takich usług.
Znikające listy i paczki w Żabiej Woli
Z jeszcze bardziej kuriozalnymi przypadkami zmagają się osoby zamieszkujące teren Żabiej Woli. Z ich relacji wynika, że nadane do nich pakunki potrafią zapodziać się w systemie na kilkadziesiąt dni. Pani Ewa opisała redakcji swoje wyjątkowo frustrujące zmagania z poszukiwaniem zaginionej własności.
− Od tygodnia poszukuję swojej przesyłki. Jeżdżę od poczty do poczty, nikt jej nie ma. I wcześniej też był problem, bo mąż poszukiwał listu, bo nie dotarł, i go też szukaliśmy przez kilka tygodni. Także jest problem. Jak przyjechałam i pytałam w placówce, to słyszałam jedynie, że nie mają listonoszy. Są też takie sytuacje, że listonosz podjeżdża, trąbi, i zanim człowiek się domyśli, że to on, to od razu odjeżdża
Mieszkańcy Sulejówka tygodniami czekają na pocztę
Rozmówcy z Sulejówka również potwierdzają, że czas oczekiwania na kluczową korespondencję przeciąga się w nieskończoność. Pan Krzysztof, który wymieniał poglądy z reporterami tuż przed wejściem do miejscowego urzędu pocztowego, przedstawił swój konkretny przypadek.
− Po co paczki te paczki przyjmują, no po co? Jak nie potrafią ich dowieźć na czas? Bareja by tego nie wymyślił, to jest dramat. Kartę mi wysłali dwa tygodnie temu i jeszcze jej nie dostałem. Nie dostałem nawet awizo.
Poczta Polska odpowiada na zarzuty mieszkańców
Aktualizacja, 12.03:
W czwartek (12 marca), dzień po publikacji naszego materiału, otrzymaliśmy odpowiedź od Poczty Polskiej.
− We wskazanych placówkach pocztowych mogły wystąpić czasowe problemy z terminowością doręczeń oraz wydłużeniem czasu oczekiwania na obsługę – za co przepraszamy naszych Klientów. Powodów jest kilka, m.ni. zwiększone absencje chorobowe i urlopowe wśród listonoszy i pracowników obsługi oraz wakaty na niektórych stanowiskach, na które obecnie trwają rekrutacje. W ostatnich tygodniach nałożyła się na to znacznie zwiększona liczba przesyłek do doręczenia, w związku z masowymi wysyłkami decyzji administracyjnych (podatki, deklaracje PIT) − czytamy.
Jak informuje nas spółka, niezwłocznie zostały wdrożone w regionie działania naprawcze, które mają doprowadzić do poprawy sytuacji. Mowa tutaj o: delegowaniu pracowników z innych placówek, prowadzeniu dodatkowych rekrutacji w regionach z największymi brakami, zmian w podziale rejonów doręczeń, dostosowania godzin pracy placówek do ruchu klientów – np. w placówkach pocztowych w Grodzisku Mazowieckim wydłużono czas pracy.
− Zapewniamy, że każda skarga składana przez naszych Klientów jest dokładnie analizowana. Weryfikacja odbywa się m.in. poprzez sprawdzenie zapisów w systemie informatycznym, który rejestruje zdarzenia związane z doręczaniem przesyłek i pozwala ustalić, czy w danym dniu podjęto próbę doręczenia − podsumowano.