Pijany 49-latek wjechał na wysepkę. Miał 3,4 promila alkoholu. Wciąż nie wytrzeźwiał

2026-03-23 10:18

To cud, że w tym zdarzeniu nikt nie ucierpiał. W niedzielne popołudnie (22 marca) kompletnie pijany kierowca SUV-a z impetem uderzył w wysepkę drogową na warszawskich Bielanach. Pojazd zatrzymał się o krok od wiaty przystankowej. W poniedziałek rano 49-latek wciąż był pod wpływem alkoholu - policjanci czekają na przeprowadzenie z nim dalszych czynności.

Radio ESKA Google News
  • Do niebezpiecznej sytuacji doszło na warszawskich Bielanach. Pijany mężczyzna zjechał na wysepkę blisko przystanku autobusowego.
  • Kierowca SUV-a wydmuchał 3,4 promila alkoholu. Policjanci nie mogli go od razu przesłuchać.
  • 49-latkowi grozi teraz więzienie, a także konfiskata auta.

Wypadek na Bielanach. 49-latek wjechał na wysepkę

Służby odebrały zawiadomienie o wypadku osobówki na przecięciu ulic Kochanowskiego i Rudnickiego w niedzielę, kilka minut po godzinie 16.

Jak przekazał serwis "Miejski Reporter", kierujący fiatem typu SUV, zjeżdżając z ronda, zjechał na wysepkę. W trakcie tego manewru zniszczył znaki i infrastrukturę drogową. Auto ostatecznie wyhamowało tuż przy przystanku. Cudem nikomu nic się nie stało, a przecież obok wiaty mogli stać ludzie.

Mariusz zginął na drodze. Potrącił go pijany przyjaciel byłej żony

Kompletnie pijany za kierownicą. Wydmuchał 3,4 promila

Na miejscu natychmiast pojawili się policjanci oraz strażacy, wezwani do wycieku płynów eksploatacyjnych z rozbitego samochodu. Szybko okazało się, dlaczego kierowca wykonał tak niebezpieczny manewr.

Wynik badania alkomatem był szokujący - 49-latek miał w organizmie 3,4 promila alkoholu. Został natychmiast zatrzymany, jednak jego stan wykluczał szybkie przeprowadzenie czynności procesowych. Mężczyzna po prostu nie był w stanie wytrzeźwieć na tyle, by można go było przesłuchać.

"Dalej czekamy na możliwość przeprowadzenia z nim czynności" - powiedziała w poniedziałek "Super Expressowi" podinsp. Elwira Kozłowska z Komendy Rejonowej Policji Warszawa V.

Kierowcy grożą surowe konsekwencje

Zdarzenie obyło się bez ofiar w ludziach, jednak dla samego kierowcy finał tej sprawy będzie bolesny. Prawdopodobnie usłyszy zarzuty jazdy na podwójnym gazie oraz spowodowania kolizji. Za jazdę w stanie nietrzeźwości kodeks karny przewiduje do 3 lat pozbawienia wolności. Sąd może również orzec zakaz prowadzenia pojazdów. Wobec tak potężnej dawki alkoholu we krwi mężczyzna może dodatkowo stracić swój samochód.