Pijany furiat skatował kobietę i jej psa w centrum stolicy. Został powalony w kilka sekund

2026-04-03 10:55

Funkcjonariusz śródmiejskiej policji udowodnił, że stróże prawa reagują na łamanie prawa niezależnie od tego, czy są na służbie. Mężczyzna zmierzający do pracy w okolicy stołecznego Placu Konstytucji dostrzegł brutalny atak na bezbronną kobietę. Sprawca okładał ofiarę pięściami po głowie i bezlitośnie kopał. Kryminalny błyskawicznie obezwładnił agresywnego 37-latka, który w amoku odgrażał się, że pozbawi go życia.

Policjant ze Śródmieścia udaremnił brutalny atak w Warszawie

Wydział do Walki z Przestępczością Przeciwko Życiu i Zdrowiu stołecznej komendy przy ulicy Wilczej to jednostka zajmująca się najbardziej skomplikowanymi śledztwami. Funkcjonariusze na co dzień tropią sprawców najcięższych zbrodni, takich jak gwałty, morderstwa czy brutalne rozboje. To właśnie ci śledczy w minionych latach rozwikłali najbardziej wstrząsające zagadki kryminalne w samym centrum stolicy.

Do dramatycznego zdarzenia doszło w czwartek, 2 kwietnia tuż po godzinie 6 rano. Jeden z doświadczonych śledczych zmierzał właśnie do jednostki, by rozpocząć swoją zmianę. Przechodząc w pobliżu Placu Konstytucji, dostrzegł po przeciwnej stronie jezdni mrożącą krew w żyłach scenę. Furiat z całą siłą zaatakował przypadkową kobietę. Sprawca wielokrotnie uderzył ofiarę pięścią w głowę i brutalnie kopał ją po całym ciele. Przerażona Warszawianka usiłowała ratować się ucieczką w stronę pobliskiej bramy, jednak 37-latek nie dawał za wygraną. W szale agresji skierował swoje ciosy również na bezbronnego psa kobiety, który na całe szczęście nie odniósł poważniejszych obrażeń.

Pijany 37-latek w rękach policji przy ulicy Wilczej

Reakcja wracającego na służbę stróża prawa była natychmiastowa. Śledczy błyskawicznie dobiegł do agresora, który po skatowaniu kobiety szykował się już do napaści na kolejnego przechodnia. Jego zapędy zostały skutecznie ukrócone, gdyż dosłownie kilka sekund później leżał już obezwładniony na chodniku. Zatrzymany 37-latek podczas szamotaniny groził interweniującemu policjantowi śmiercią. Furiat został natychmiast przewieziony do śródmiejskiej komendy przy ulicy Wilczej. Policyjny alkomat wykazał, że awanturnik miał w organizmie ponad dwa promile alkoholu. Mundurowi nie znaleźli przy nim żadnych nielegalnych substancji ani niebezpiecznych narzędzi.

Funkcjonariusze z Wydziału do Walki z Przestępczością Przeciwko Życiu i Zdrowiu intensywnie pracują nad sprawą, gromadząc materiał dowodowy i przesłuchując naocznych świadków. Z zeznań zszokowanej ofiary wynika, że napastnik był jej zupełnie obcy. Kobieta wyszła wczesnym rankiem na rutynowy spacer ze swoim kilkumiesięcznym szczeniakiem, gdy niespodziewanie otrzymała potężny cios w tył głowy. Kiedy się odwróciła, potężnie zbudowany mężczyzna kopnął ją prosto w brzuch. Mimo prób ucieczki w stronę pobliskiego sklepu, napastnik nie odpuszczał, zadając kolejne uderzenia, a nawet atakując jej czworonoga, który szczęśliwie wyszedł z tego cało.

Śledczy na tym etapie starają się szczegółowo odtworzyć przebieg brutalnego incydentu. Biorą pod uwagę różne hipotezy, jednak wszystkie dotychczasowe ustalenia wskazują na to, że ofiara padła ofiarą całkowicie przypadkowego ataku.

Przedstawiciele śródmiejskiej komendy zdradzili również istotny szczegół dotyczący bohatera tej interwencji. Kryminalny, który powstrzymał furiata na Placu Konstytucji, to ten sam policjant, który pod koniec lutego 2024 roku brał udział w głośnej akcji na terenie stolicy. Wraz z zespołem z Wilczej wyśledził i ujął Doriana S. – oprawcę 25-letniej Lizy z Białorusi.

Teraz zatrzymanego 37-latka czekają poważne konsekwencje prawne. Obecnie agresywny mężczyzna przebywa w policyjnych celach przy ulicy Wilczej, a śledczy przygotowują się do przeprowadzenia kolejnych czynności procesowych z jego udziałem.

Brutalny napad na przystanku autobusowym