Pogrzeb Adama Chełstowskiego. Bliscy pożegnali słynnego fotoreportera

2026-03-10 16:22

Charakterystyczny skórzany kapelusz, głośne kowbojskie buty oraz nieodłączny aparat fotograficzny stanowiły znak rozpoznawczy Adama Chełstowskiego. 55-letni fotoreporter odszedł niespodziewanie w trakcie spotkania z kolegami fotografami na placu Zamkowym, pozostawiając pogrążonych w żałobie małżonkę oraz 18-letniego syna. W Makowie Mazowieckim uroczyście pochowano dziś słynnego „kowboja z aparatem”.

Wspomnienie Adama Chełstowskiego. Tak pożegnano wybitnego fotoreportera

Po tragicznej i nagłej śmierci Adama Chełstowskiego, sieć natychmiast zalała fala poruszających wpisów kondolencyjnych. Znajomi z branży opisywali zmarłego w niezwykle emocjonalnych słowach, doceniając jego wieloletni wkład w rozwój polskiej fotografii prasowej.

„Był wszędzie tam, gdzie działo się coś przełomowego, zatrzymując w kadrze momenty polskiej historii. Zawsze uśmiechnięty, życzliwy i oddany swojej pracy” - pisali przyjaciele.

Chełstowski cieszył się ogromną sympatią i powszechnym uznaniem w całym środowisku, co potwierdzają liczne wyrazy żalu płynące ze strony kolegów. Pracując na co dzień dla Agencji Forum, zgromadził w swoim bogatym dorobku zawodowym, a także w prywatnych domowych zbiorach, dziesiątki tysięcy unikalnych fotografii. Dokumentował na nich sejmowe korytarze, które traktował niemal jak swój drugi dom, oraz codzienne życie warszawskich ulic, gdzie z przyjemnością spacerował z aparatem po godzinach pracy. Od lat 90. ubiegłego wieku nieprzerwanie relacjonował kluczowe dla Polski wydarzenia polityczne z Sejmu, Kancelarii Prezydenta oraz Kancelarii Premiera. Współpracownicy podkreślają, że fotoreporter posiadał niezwykle rzadki talent dostrzegania detali umykających innym, co czyniło go absolutnie jednym z najlepszych w swoim trudnym fachu.

Jego nieodłącznymi atrybutami zawsze pozostawały stukające obcasami kowbojki, skórzane nakrycie głowy oraz profesjonalny sprzęt fotograficzny. Początkujący adepci fotografii często dopytywali, kim jest ten charakterystyczny mężczyzna w kowbojskim kapeluszu. Doświadczeni koledzy z branży z uśmiechem odpowiadali wówczas krótko, że to po prostu „Adaś”. 55-latek błyskawicznie przełamywał lody i potrafił wciągnąć w pasjonującą dyskusję absolutnie każdego napotkanego rozmówcę. Dziennikarze cenili go za dostarczanie wyjątkowych, unikalnych ujęć do materiałów prasowych, natomiast politycy oraz inni fotoreporterzy darzyli go ogromnym i w pełni zasłużonym szacunkiem.

W uznaniu jego wyjątkowych zasług, szef resortu obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz uhonorował go pośmiertnie Srebrnym Medalem za Zasługi dla Obronności Kraju. Z kolei prezydent Karol Nawrocki przyznał zmarłemu Złoty Krzyż Zasługi, doceniając jego wybitne osiągnięcia w dziedzinie dokumentowania polityczno-społecznego życia narodu. Rodzina wieloletniego fotoreportera otrzymała również specjalny list kondolencyjny wystosowany osobiście przez marszałka Sejmu, Włodzimierza Czarzastego.

Do dramatu doszło 2 marca w Starej Galerii Związku Polskich Artystów Fotografików, znajdującej się przy stołecznym placu Zamkowym. Adam Chełstowski zmarł nagle z powodu niespodziewanego zatrzymania akcji serca. Mimo błyskawicznie podjętej na miejscu reanimacji i bardzo szybkiej interwencji wezwanej załogi pogotowia ratunkowego, życia 55-latka niestety nie udało się uratować. W obliczu tego niezwykle bolesnego zdarzenia, przyjaciele uruchomili na portalu zrzutka.pl specjalną zbiórkę charytatywną, aby wesprzeć finansowo pogrążoną w ogromnej żałobie małżonkę oraz 18-letniego syna zmarłego artysty.

Wielu znajomych pożegnało w mediach społecznościowych słynnego fotografa przepięknymi słowami, nazywając go osobą o wielkim sercu i otwartym umyśle.

„Przyjaciel, mentor i po prostu dobry człowiek, który potrafił jednoczyć nawet tych, którzy żyją z podziałów-polityków, dosłownie wszystkich opcji” - pisali.

Jak wspominają jego najbliżsi współpracownicy, doświadczony fotoreporter miał swoje ulubione powiedzenie, które niezwykle chętnie powtarzał przy okazji każdego dłuższego spotkania z ludźmi:

„Lepiej się dwa razy witać niż raz żegnać”.

To ostatnie pożegnanie Adama odbyło się w Makowie Mazowieckim.

Groby serc. Piłsudski, Chopin, Kościuszko, Sobieski i kochanka Napoleona. Niezapomniani
Psychonawigacje
Żałoba jest ważna | PSYCHONAWIGACJE