Spis treści
Zmarła 16-letnia Ania. Liceum w Płocku żegna uczennicę po wypadku w Mąkolinie
Walkę o życie w szpitalu przegrała 16-letnia Ania, uczestniczka dachowania BMW w miejscowości Mąkolin pod Płockiem. Nastolatka bezpośrednio po wypadku została pilnie przetransportowana pod opiekę lekarzy, jednak jej obrażenia okazały się zbyt rozległe. Smutną wiadomość o odejściu dziewczyny oficjalnie potwierdziła placówka oświatowa, do której uczęszczała.
- Z głębokim żalem przyjęliśmy wiadomość o odejściu naszej uczennicy Anny, uczennicy klasy pierwszej I Liceum Ogólnokształcącego PUL w Płocku, która 9 marca 2026 roku poniosła śmierć w wyniku tragicznego wypadku komunikacyjnego. Ta nagła i bolesna wiadomość poruszyła całą społeczność naszej szkoły. Ania była osobą niezwykle serdeczną, wrażliwą i życzliwą dla innych. Zapamiętamy ją jako młodą dziewczynę pełną dobra i uśmiechu, która była częścią naszej szkolnej wspólnoty. W tym trudnym czasie łączymy się w bólu z Jej Rodziną oraz Bliskimi, składając najszczersze wyrazy współczucia i wsparcia. Prosimy wszystkich uczniów o wzajemną życzliwość, empatię oraz uszanowanie powagi tej sytuacji. Dla wielu osób jest to bardzo trudny moment, dlatego ważne jest, abyśmy byli dla siebie wsparciem. Uczniowie, którzy czują potrzebę rozmowy lub potrzebują pomocy w poradzeniu sobie z emocjami, mogą zwrócić się do swoich wychowawców, pedagoga lub psychologa szkolnego. Pozostaniemy w pamięci o Ani i zachowamy ją w naszych sercach - czytamy na profilu FB I Liceum Ogólnokształcącego PUL w Płocku.
Dachowanie BMW pod Płockiem. Pięcioro nastolatków wypadło z pojazdu
Koszmarny wypadek miał miejsce w poniedziałkowy wieczór 9 marca na terenie niewielkiego Mąkolina w powiecie płockim. Osiemnastoletni mężczyzna kierujący osobowym BMW stracił kontrolę nad maszyną w trakcie pokonywania łuku drogi. Pędzący samochód zjechał z trasy, uderzył w przydrożny znak i wpadł do głębokiego rowu, gdzie następnie kilkukrotnie dachował. Potężna siła zderzenia sprawiła, że cała piątka młodych ludzi podróżujących autem wyleciała na zewnątrz całkowicie zniszczonego pojazdu. W wyniku odniesionych obrażeń 14-letnia Ola zmarła na miejscu zdarzenia.
Widok na miejscu tragedii całkowicie wstrząsnął zarówno wezwanymi służbami ratunkowymi, jak i okolicznymi mieszkańcami. O przerażających szczegółach w rozmowie z „Super Expressem” opowiedział Andrzej Więckowski, który jako jeden z pierwszych świadków podbiegł do rozbitego wozu, aby ratować poszkodowanych nastolatków.
– Wszyscy leżeli poza samochodem, cali byli we krwi. To była masakra. Wziąłem tę dziewczynkę za ręce, ale już nie żyła – mówił wstrząśnięty 67-latek.