Widok pogorzeliska po potężnym pożarze na Białołęce. Ogromne straty

2026-03-19 7:10

Akcja gaśnicza już dawno dobiegła końca, zniknęły kłęby dymu i odsłonił się dramatyczny widok zniszczeń na warszawskiej Białołęce. W czwartkowe popołudnie na terenie budowy przy ulicy Laurowej 37 pojawił się ogień. Płomienie błyskawicznie strawiły elewację i dach konstrukcji, a niebo spowił gęsty, ciemny dym. Służby ratunkowe musiały ściągnąć na dół uwięzionego operatora żurawia, a w kolejnej fazie działań zarządzono ewakuację lokatorów z sąsiedztwa ze względu na ryzyko zawalenia się uszkodzonego dźwigu.

Przerażający pożar bloku na Białołęce. Ogień strawił powstający budynek przy ulicy Laurowej

Płomienie doszczętnie zniszczyły będący w trakcie budowy blok, a okoliczni mieszkańcy mogą mówić o ogromnym szczęściu, bo pożarowi nie towarzyszył porywisty wiatr. Pechowa inwestycja znajduje się w rejonie gęstej zabudowy, gdzie nowe osiedla powstają w bezpośrednim sąsiedztwie już zamieszkanych bloków, co w takich sytuacjach bardzo zwiększa zagrożenie. Zdjęcia spalonej konstrukcji krążą w sieci, pokazując skalę zniszczeń. Dramatyczne zdarzenia rozegrały się 18 marca tuż przed godziną 13:00 na placu budowy sześciopiętrowego bloku przy ulicy Laurowej 37, w pobliżu stacji paliw BP, w okolicy zwanej tradycyjnie... Piekiełkiem. Wszystko wskazuje na to, że zarzewie ognia pojawiło się w trakcie robót prowadzonych na najniższej kondygnacji. Płomienie błyskawicznie przeniosły się na ściany, pokrycie dachu i zgromadzone na zewnątrz materiały budowlane. Sytuację dodatkowo komplikowała obecność butli gazowych. Wokół unosiły się kłęby smolistego dymu, które można było dostrzec z wielu kilometrów. Żywioł pochłonął blisko sto metrów kwadratowych fasady, siedemdziesiąt metrów kwadratowych dachu, a także dotarł do poziomu podziemnego, trawiąc składowane tam zapasy.

Brawurowa akcja ratunkowa. Operator żurawia na Białołęce trafił do szpitala

Rozprzestrzeniający się ogień odciął drogę ewakuacji pracownikowi obsługującemu pobliski dźwig. Mężczyzna został uwięziony na dużej wysokości bez jakichkolwiek szans na samodzielne opuszczenie kabiny. Zespoły strażackie musiały jednocześnie walczyć z szalejącym ogniem i prowadzić skomplikowaną akcję ratunkową. Dokładnie o 14:30 wyspecjalizowana grupa ratownictwa wysokościowego dotarła do poszkodowanego i sprawnie przetransportowała go na dół. Pracownik trafił w ręce załogi pogotowia ratunkowego, która przewiozła go do szpitala z oparzeniami twarzy i dłoni. W kulminacyjnym momencie w działaniach brało udział kilkanaście wozów strażackich, a funkcjonariusze policji zabezpieczali teren, wyłączając z ruchu okoliczne drogi. Strażacy przez wiele godzin przelewali wodą zgliszcza i dokładnie monitorowali pogorzelisko, by wieczorem opanować sytuację do tego stopnia, że na miejscu pozostawiono tylko jeden zastęp. Zgaszenie ognia nie zakończyło jednak problemów na ulicy Laurowej. Inspektorzy nadzoru budowlanego ocenili, że naruszona struktura żurawia stwarza realne niebezpieczeństwo zawalenia. W konsekwencji służby musiały prewencyjnie ewakuować blisko 40 osób zamieszkujących przyległe budynki mieszkalne, zapewniając im bezpieczny transport i tymczasowe lokale. Śledczy wkrótce rozpoczną szczegółowe badanie przyczyn tego incydentu, choć wstępne hipotezy wskazują na zaprószenie ognia podczas prac na parterze.

Nowe skrzyżowanie na Białołęce! Jest przebitka Światowida do Modlińskiej