Pożar tuż przy budynkach ministerstw w Warszawie. Kilkadziesiąt osób uciekło przed dymem

W budynku obok Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ministerstwa Edukacji Narodowej wybuchł pożar. Sytuację szybko opanowano, natomiast śledczy intensywnie pracują nad ustaleniem dokładnych przyczyn tego incydentu. Dziennikarze „Super Expressu” dotarli do nieoficjalnych przecieków wskazujących na celowe działanie.

W środę 12 sierpnia tuż po godzinie 8.00 rano lokatorzy kamienicy zlokalizowanej przy alei Szucha 27 dostrzegli ogień wydobywający się z mieszkania na parterze. O zdarzeniu natychmiast powiadomiono służby ratunkowe. Do akcji gaśniczej zadysponowano trzy jednostki straży pożarnej. Żywioł bardzo szybko zniszczył sporą powierzchnię lokalu oraz znajdujące się tam meble i sprzęty.

Płomienie wybuchły dosłownie tuż obok urzędów państwowych, ale żywioł nie zdołał wyrządzić żadnych szkód w biurach obu ministerstw.

Ewakuacja przy al. Szucha w Warszawie

Ratownikom błyskawicznie udało się powstrzymać rozprzestrzenianie się ognia i całkowicie ugasić zarzewie. Z powodu ogromnego zadymienia około 20 osób zdecydowało się uciec z budynku o własnych siłach. Zespoły pogotowia ratunkowego przebadały kilku lokatorów, którzy nawdychali się toksycznych oparów. Ostatecznie nikt nie wymagał dłuższego leczenia ani pilnego transportu do placówki medycznej.

Dokładne przyczyny wybuchu tego groźnego pożaru są teraz szczegółowo sprawdzane przez funkcjonariuszy policji.

– Na miejscu zostały zabezpieczone dowody rzeczowe. Pogorzelisko zbadał również biegły z zakresu pożarnictwa. Obecnie badamy kilka wersji tego, w jaki sposób mógł pojawić się ogień – powiedział asp. Jakub Pacyniak z Komendy Rejonowej Policji Warszawa I.

Z ustaleń zdobytych przez dziennikarzy „Super Expressu” wynika, że najprawdopodobniej doszło do celowego podpalenia. Ogień miał zainicjować sam mieszkaniec zniszczonego lokalu. Mundurowi zatrzymali podejrzewanego mężczyznę, gdy ukrywał się w bliskiej odległości od spalonego budynku. Zatrzymany lokator niemal od razu trafił na oddział zamknięty szpitala psychiatrycznego.

Groza na Mokotowie. Rzucił się na skutery z tasakiem