Jak przekazała w piątek, 30 stycznia rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w Warszawie prok. Karolina Staros, prokuratura uzyskała opinię Zakładu Badania Przyczyn Pożarów i Rozpoznawania Zagrożeń Akademii Pożarniczej w Warszawie w sprawie pożaru budynku mieszkalnego przy ul. Powstańców 62 w Ząbkach.
Co doprowadziło do wielkiego pożaru w Ząbkach?
Przypomnijmy, że do pożaru w podwarszawskich Ząbkach doszło 3 lipca ubiegłego roku. Tego dnia po godz. 19:00 zapaliło się tam poddasze bloku. Ogień objął trzy połączone ze sobą budynki. Strażacy, którzy przeszukali wszystkie pomieszczenia, nie znaleźli ofiar, nie ucierpiały także zwierzęta. Trzy osoby, które znajdowały się na zewnątrz obiektu, doznały "bardzo lekkich urazów" i nikt nie trafił do szpitala. Poszkodowanych zostało też trzech ratowników, w tym dwóch funkcjonariuszy Państwowej Straży Pożarnej.
Dzień później prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo. - Biegli zapoznali się z całym zgromadzonym materiałem dowodowym, a także brali udział w oględzinach budynku, w którym doszło do pożaru i na tej podstawie wydali opinię - wyjaśniła prok. Staros. Wskazała, iż z wniosków opinii wynika, że nie ustalono przyczyny pożaru, jednakże jako najbardziej prawdopodobną przyczynę pożaru wskazano zaprószenie ognia. - Wykluczono natomiast podpalenie - podała.
Podkreśliła też, że nie ma dowodów wskazujących, aby na fakt zaistnienia pożaru miało wpływ działanie bądź zaniechanie człowieka, a zainicjowanie procesu spalania nie miało miejsca w pomieszczeniach poddasza, tylko w przestrzeni pomiędzy elementami poszycia dachu skośnej części nad jednym z lokali mieszkalnych. - Nie stwierdzono nieprawidłowości w przestrzeganiu przepisów przeciwpożarowych przez zarządcę obiektu, stwierdzono natomiast, że w procesie budowlanym przedmiotowego budynku nie uwzględniono zaleceń rzeczoznawcy w zakresie zabezpieczeń przeciwpożarowych dotyczących wyciągnięcia grodzi przeciwpożarowych ponad poszycie dachu, jednakże w okresie, kiedy ten proces budowlany trwał, konstrukcja grodzi nie była obowiązkowa, a zalecenia rzeczoznawcy ds. zabezpieczeń przeciwpożarowych nie były wiążące - poinformowała prokurator.
Zaznaczyła także, że pożar spowodował realne i bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia mieszkańców z kondygnacji, których lokale bezpośrednio sąsiadowały z przestrzenią poddasza nieużytkowego, a także z tychże kondygnacji oraz garażu podziemnego pod klatką nr II, gdzie pożar rozprzestrzenił się szachtami instalacyjnymi. - Nie ustalono, aby inne dodatkowe czynniki doprowadziły do zainicjowania procesu spalania - podsumowała.