Problem dzików w Warszawie narasta. Atak w Forcie Bema i zmiany w zasadach usuwania zwierząt

2026-04-15 9:51

Warszawa zmaga się z coraz większą liczbą dzików, które bez strachu wchodzą między bloki i na place zabaw. Niedawno w Forcie Bema doszło do ataku na mężczyznę, który z głęboką raną nogi trafił do szpitala. Miasto zapowiada zmiany w sposobie usuwania zwierząt z ulic po fali krytyki za publiczną eutanazję stada na Mokotowie.

dziki

i

Autor: Pixabay.com

Atak dzika w Warszawie w Forcie Bema. Mężczyzna z głęboką raną trafił do szpitala

W poniedziałek wielkanocny, 6 kwietnia, doszło do bardzo groźnego zdarzenia w rejonie ulicy Obrońców Tobruku. Dzik zaatakował tam mężczyznę, który spacerował w okolicy Fortu Bema. Zwierzę raniło go tak poważnie, że poszkodowany musiał zostać przewieziony do Szpitala Wolskiego. To kolejny sygnał, że dzikie zwierzęta w stolicy czują się coraz pewniej i przestają unikać kontaktu z ludźmi.

Tak, potwierdzam, ten przypadek był nie tak dawno temu, było to w poniedziałek, czyli 6 kwietnia, w poniedziałek wielkanocny doszło do ataku dzika na człowieka. To był Fort Bema w okolicy Obrońców Tobruku. Z tego co wiem, my się tutaj próbujemy z panem skontaktować, ale pan faktycznie trafił do Szpitala Wolskiego z głęboką raną ciętą podudzia. Został wypisany ze szpitala, w tej chwili przebywa w domu – poinformował Błażej Dałek, zastępca dyrektora Lasów Miejskich.

Choć mężczyzna opuścił już szpital, całe zdarzenie pokazuje, jak niebezpieczne mogą być spotkania z dzikami w mieście. Ataki, które dawniej zdarzały się sporadycznie, teraz stają się coraz większym wyzwaniem dla mieszkańców i służb miejskich.

Kontrowersje wokół uśmiercenia stada dzików na Mokotowie. Rafał Trzaskowski wydał nowe wytyczne

Dzień po ataku na Forcie Bema głośno zrobiło się o akcji leśników na Mokotowie. Na jednym z osiedli, tuż obok placu zabaw, pojawiło się całe stado dzików. Służby podjęły decyzję o ich uśpieniu i uśmierceniu na miejscu. Widok martwych zwierząt wrzucanych do kubłów na oczach mieszkańców, w tym dzieci, wywołał ogromne oburzenie. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski przyznał, że choć bezpieczeństwo jest najważniejsze, to sposób przeprowadzenia tej akcji był błędem.

Bezpieczeństwo jest dla nas absolutnie najważniejsze i trzeba jasno sobie powiedzieć, że ta populacja dzików rośnie w tempie geometrycznym i musimy coś z tym zrobić, bo bezpieczeństwo jest dla nas najważniejsze. Mamy coraz więcej ataków na ludzi. [...] Natomiast zupełnie czym innym jest sposób wykonania tej decyzji. Tutaj się zgadzam, że te obrazki, z którymi mieliśmy do czynienia, one nigdy nie powinny mieć miejsca. Ja dałem jasne dyspozycje Lasom Miejskim, żeby w ten sposób podejmowały decyzje z firmami, które tego typu decyzje wykonują, żeby to było robione w sposób humanitarny, nie na oczach ludzi, tak żeby nikt nie musiał tak drastycznych obrazków oglądać – powiedział Rafał Trzaskowski.

Zgodnie z nowymi wytycznymi, jeśli dziki pojawią się w gęstej zabudowie, proces ich uśmiercania ma przebiegać inaczej. Zwierzęta mają być najpierw usypiane, a następnie przewożone w odosobnione miejsce, gdzie zostanie przeprowadzona eutanazja. Wszystko po to, by oszczędzić mieszkańcom drastycznych widoków.

Dlaczego dzików w Warszawie nie można wywozić do lasu? Przeszkodą są przepisy o ASF

Wielu warszawiaków zastanawia się, dlaczego służby nie wywożą dzików do odległych lasów, zamiast je zabijać. Okazuje się, że takie rozwiązanie jest obecnie prawnie zakazane. Powodem są restrykcyjne przepisy dotyczące afrykańskiego pomoru świń (ASF). Zarówno unijne, jak i krajowe rozporządzenia zabraniają przewożenia tych zwierząt na inne tereny, aby nie roznosić choroby. W efekcie jedyną dopuszczalną metodą walki z problemem jest odłów połączony z uśmierceniem.

Rzeczywiście to obowiązuje i mamy z jednej strony przepisy Komisji Europejskiej, które zabraniają relokacji dzików na inne tereny oraz nasze rozporządzenie ministra rolnictwa i rozwoju wsi, które wdraża te przepisy. Do tej pory, do 2017 roku mogliśmy te dziki odławiać i wypuszczać poza Warszawę, a dzisiaj niestety jest to niemożliwe, więc jedyną możliwą metodą jest odłów i uśmiercanie tych dzików – wyjaśnił Błażej Dałek.

Sytuację utrudnia fakt, że dziki w Warszawie to już często tzw. pokolenie miejskie. Młode osobniki rodzą się w parkach i na skwerach, przez co w ogóle nie znają leśnego środowiska i nie boją się ludzi.

Jak zachować się przy spotkaniu z dzikiem? Liczba zwierząt w stolicy szybko rośnie

Szacuje się, że w marcu ubiegłego roku w Warszawie żyło około 3000 dzików. Każda samica może urodzić w ciągu roku od 6 do 8 młodych, więc populacja ta powiększa się w błyskawicznym tempie. Głównym powodem, dla którego zwierzęta te tak chętnie zaglądają między bloki, jest łatwy dostęp do jedzenia. Ludzie wciąż dokarmiają dziki, mimo licznych apeli służb miejskich.

Przede wszystkim nie dokarmiać, to o czym już powiedziałem na samym początku, nie dokarmiajmy dzików. Próbujmy zabezpieczać kosze na śmieci, kontenery, jeśli jest to oczywiście możliwe, ale z tego, co tutaj obserwuję, to dziki też potrafią już przewracać te kosze, kubły na śmieci. [...] Na pewno nie powinniśmy do nich podchodzić, robić sobie z nimi zdjęć, nie powinniśmy próbować ich przepłaszać. I oczywiście, jeżeli jest to możliwe, taką mamy sytuację, że spotkaliśmy na drodze dzika, no to delikatnie powinniśmy, jeżeli jest to możliwe, w przeciwnym kierunku usunąć się po prostu, odejść w przeciwnym kierunku spokojnym krokiem – radzi zastępca dyrektora Lasów Miejskich.

Warto pamiętać, że dzik, choć może wydawać się spokojny, potrafi zaatakować w ułamku sekundy, gdy poczuje się zagrożony. Szczególną ostrożność powinni zachować właściciele psów, które zawsze należy trzymać na smyczy. Jeśli dzik zagrodzi nam drogę do pracy lub wejście do żłobka, najlepiej zachować dystans i poczekać, aż zwierzę samo odejdzie.

Zasypani śmieciami. Problemy z odbiorem odpadów na Pradze-Południe