Wypadek pod Warszawą. Kompletnie pijany kierowca porzucił rannego pasażera w rozbitym aucie

2026-04-15 21:32

Na terenie Kobyłki (powiat wołomiński) rozpędzony Citroen wyleciał z drogi, zaliczył dachowanie i rozbił się na ogrodzeniu. Siedzący za kierownicą 42-latek zignorował poszkodowanego towarzysza podróży i salwował się ucieczką w stronę lasu. Mężczyzna znajdował się pod silnym wpływem alkoholu.

Kierowca Citroena uciekł do lasu. Miał blisko 1,7 promila

Z relacji przekazanych przez serwis Miejski Reporter wynika, że osobówka poruszała się z niezwykle dużą prędkością. Zbliżając się do łuku trasy, prowadzący stracił całkowicie panowanie nad maszyną, co miało dramatyczne konsekwencje. Pojazd zjechał gwałtownie do przydrożnego rowu, przewrócił się na dach i ostatecznie roztrzaskał o barierę pobliskiej nieruchomości.

Bezpośrednio po potężnym zderzeniu sprawca nawet nie pomyślał o wezwaniu służb ratunkowych czy podstawowym wsparciu poszkodowanego pasażera. Zamiast tego 42-latek natychmiast rzucił się do desperackiej ucieczki pieszo, mając wielką nadzieję, że uda mu się zgubić pościg w okolicznej gęstej roślinności. Szybko jednak okazało się, że jego irracjonalny plan uniknięcia odpowiedzialności był z góry skazany na niepowodzenie.

Funkcjonariusze policji wezwani na ulicę Nadarzyńską błyskawicznie przystąpili do przeczesywania terenu i już po paru minutach intensywnych działań ujęli uciekiniera pośród drzew. Szybko wyszło na jaw, dlaczego mężczyzna zachował się w tak bestialski sposób, ponieważ policyjny alkomat pokazał wynik wynoszący niemal 1,7 promila. Zatrzymany natychmiast trafił w ręce stróżów prawa i nie miał szans na uniknięcie surowych konsekwencji swoich czynów.

Utrudnienia na ulicy Nadarzyńskiej i poszkodowani w szpitalu

Finał tego niebezpiecznego incydentu drogowego okazał się bardzo bolesny, gdyż obaj mężczyźni podróżujący rozbitym Citroenem wymagali natychmiastowej hospitalizacji i ostatecznie zostali zabrani przez karetki. W działaniach na miejscu kraksy brały udział łącznie dwa wozy straży pożarnej, dwa ambulanse ratownictwa medycznego oraz podwójny patrol policyjny. Czynności śledcze i ratunkowe wymusiły na służbach wprowadzenie ruchu wahadłowego, co bezpośrednio przełożyło się na spore utrudnienia i zatory dla innych kierowców pokonujących ten odcinek trasy.

Sonda
Czy kary dla pijanych kierowców powinny być wyższe?
Tragiczna śmierć strażaka z Trąbek