Spis treści
- Zbrodnia w Wilanowie. Sąd analizuje nowe dowody
- Kosztowny naszyjnik z białego złota wysadzany diamentami
- Shamad E. groził Oliwierowi: „Ten łańcuch będzie mój”
- Oliwier W. bał się zawodnika MMA
- Zawodnik MMA miał pomóc w rozwiązaniu sporu o pieniądze
- Oliwier W. borykał się z uzależnieniem
- Ostatnie chwile Oliwiera W.
Zbrodnia w Wilanowie. Sąd analizuje nowe dowody
Przed warszawskim Sądem Okręgowym odbyła się kolejna rozprawa w sprawie śmierci 31-letniego producenta muzycznego Oliwiera W. Posiedzenie poprowadziła sędzia Anna Wielgolewska.
Na ławie oskarżonych zasiedli zawodnik MMA Shamad E. oraz Andrzej P. Klaudia R., trzecia z oskarżonych, nie stawiła się w sądzie, ponieważ jej obecność na tej rozprawie nie była wymagana.
Oskarżeni odpowiadają za zabójstwo w zamiarze ewentualnym, działając wspólnie i w porozumieniu. Wobec całej trójki, do czasu prawomocnego wyroku, obowiązuje domniemanie niewinności.
Tragedia rozegrała się 20 lutego bieżącego roku w apartamencie Oliwiera W. przy ul. Sarmackiej w warszawskim Wilanowie. Zaniepokojeni bliscy, którzy nie mogli nawiązać z nim kontaktu, dostali się do środka przy wsparciu ochrony osiedla.
Ciało 31-latka leżało w salonie na podłodze. Podjęta przez sąsiadów reanimacja nie przyniosła rezultatu i mężczyzna zmarł. W mieszkaniu przebywali wówczas Shamad E., Andrzej P. oraz Klaudia R. Z relacji matki zmarłego, przekazanej przyjacielowi, wynika, że cała trójka przebywała w zamkniętej sypialni.
Wszystko wskazuje na to, że Oliwier W. został uduszony.
Kosztowny naszyjnik z białego złota wysadzany diamentami
Kluczowym elementem rozprawy okazała się droga biżuteria należąca do ofiary. Opisał ją przed sądem 23-letni Maciej, przedsiębiorca handlujący luksusowymi zegarkami i przedmiotami. Był on bratem byłej partnerki Oliwiera W.
Według jego zeznań, naszyjnik wykonano z 10-karatowego białego złota i ozdobiono naturalnymi diamentami. Oliwier nabył go w styczniu 2025 roku, płacąc gotówką około 30 tysięcy złotych.
Transakcja odbyła się wcześniej, ale formalną umowę kupna-sprzedaży sporządzono dopiero na kilka godzin przed tragiczną śmiercią 31-latka. W tym celu świadek zjawił się w mieszkaniu na Wilanowie.
– Kiedy podpisywaliśmy umowę, Oliwier miał łańcuch na szyi
To oznacza, że jeszcze kilkanaście godzin przed znalezieniem zwłok, zmarły posiadał przy sobie cenną biżuterię. Fakt ten ma ogromne znaczenie, ponieważ według innych świadków oskarżony Shamad E. miał z powodu tego przedmiotu grozić 31-latkowi.
Podczas rozprawy nie udało się jednak ustalić, co ostatecznie stało się z kosztownym naszyjnikiem, ani udowodnić, że został on zabrany przez oskarżonych.
Shamad E. groził Oliwierowi: „Ten łańcuch będzie mój”
O rzekomych groźbach związanych z drogocennym łańcuchem opowiadał przed sądem Piotr, wieloletni przyjaciel zmarłego. Obaj mieszkali i studiowali razem w Londynie, a potem utrzymywali bliskie relacje.
Świadek podkreślił, że Oliwier był dla niego jak rodzina. To właśnie 31-latek miał opowiedzieć mu o narastającym konflikcie z Shamadem E. i o jego agresywnym zachowaniu.
Z relacji świadka wynika, że podczas awantury w Hotelu Warszawa zawodnik MMA miał wykrzyczeć: „Nie wybaczę ci tego. Ten łańcuch będzie mój”.
Te słowa miały paść niedługo przed śmiercią Oliwiera. Przyjaciel nie słyszał ich jednak osobiście, a jedynie powtarzał to, co zrelacjonowała mu ofiara.
Piotr wygłosił w sądzie stanowczą opinię. Twierdził, że konflikt między Oliwierem a Shamadem zaostrzał się, aż w końcu osiągnął punkt krytyczny.
– Biorąc pod uwagę okoliczności, uważam, że konflikt między Shamadem a Oliwierem doszedł do punktu bez wyjścia. Moim zdaniem Shamad zamordował Oliwiera
Los drogocennego łańcucha pozostaje tajemnicą.
Oliwier W. bał się zawodnika MMA
Przyjaciel zmarłego zeznał, że początkowo relacje między mężczyznami układały się dobrze. Oliwier miał wobec Shamada E. plany koleżeńskie, a nawet zawodowe, rozważając współpracę menedżerską.
Panowie poznali się w środowisku rapera Malika Montany. Zawodnik MMA, jak twierdził świadek, zajmował się również ochroną podczas wydarzeń muzycznych.
Sytuacja pogorszyła się przed galą MMA w Paryżu. Oliwier chciał jechać razem z Shamadem, ale ten miał zażądać sfinansowania kosztów podróży. Gdy 31-latek odmówił, sportowiec miał zacząć go nękać, m.in. zasypując telefonami.
W innym przypadku Oliwier chciał przekazać Shamadowi pewną rzecz, ale za wszelką cenę unikał bezpośredniego spotkania i zostawił przesyłkę w paczkomacie.
– Wspominał mi, że unika Shamada. Byłem świadkiem sytuacji, które na to wskazywały. Oliwier się go bał
Zawodnik MMA miał pomóc w rozwiązaniu sporu o pieniądze
Relacje Oliwiera z Shamadem dotyczyły także innego problemu finansowego. 31-latek miał spór z Jakubem N. poszło o zaliczkę za podkład muzyczny. Druga strona żądała zwrotu pieniędzy, nękając Oliwiera telefonami i groźbami.
Shamad E. miał zaoferować „rozwiązanie problemu”, w zamian żądając luksusowej odzieży.
Świadek zeznał, że Oliwier liczył na pomoc zawodnika ze względu na jego umiejętności i powiązania ze światem przestępczym.
Konflikt nie został jednak zażegnany. Piotr wyjaśnił też znaczenie słowa „naliczać”, używanego w tym środowisku w kontekście wymuszania haraczu. Oliwier W. obawiał się, że Shamad spróbuje „naliczyć” również jego.
Oliwier W. borykał się z uzależnieniem
Obaj świadkowie, Piotr i Maciej, potwierdzili w sądzie, że Oliwier W. zmagał się z uzależnieniem od narkotyków i innych substancji, które przyjmował regularnie.
- Po śmierci Oliwiera chodziły pogłoski, że było to przedawkowanie. Ja go znałem. Wiem, że tego by nie zrobił. Mimo problemów z substancjami, znał swój limit. Potem chodziły pogłoski, że to nie przedawkowanie, a morderstwo
Zeznał Piotr. Dodał też, że Oliwier miewał załamania nerwowe wywołane trudną, toksyczną relacją z byłą dziewczyną, Anielą K.
- Słyszałem, że brał narkotyki i miał do tego pociąg. Ale nie widziałem osobiście i nie wiem jakiego rodzaju. Słyszałem to od mojej siostry i od wspólnych znajomych
Uzupełnił drugi świadek, Maciej.
Ostatnie chwile Oliwiera W.
Przed śmiercią, jako ostatni poza oskarżonymi, Oliwiera W. widzieli w jego mieszkaniu znajomi. Z ich relacji wynika, że 31-latek najprawdopodobniej znajdował się pod wpływem alkoholu, miał problemy z utrzymaniem równowagi i komunikacją.
W tamtym momencie w lokalu przebywał już Andrzej P., który, jak zeznali świadkowie, wydawał się zrelaksowany.
- Kiedy przyjechaliśmy do mieszkania podpisać umowę kupna-sprzedaży, Oliwier sprawiał wrażenie, że się spieszy. Kiedy wychodziliśmy, zakładał kurtkę i mówił, że musi iść na miasto. Nie zauważyłem, żeby on, jak i Andrzej P. za nami wyszli
Dodał Maciej.
Wkrótce odbędzie się kolejna rozprawa. Na listopad zaplanowano przesłuchanie biegłego lekarza, co może wnieść nowe informacje do śledztwa w sprawie śmierci Oliwiera W.
Oskarżeni Shamad E. oraz Andrzej P. wciąż przebywają w areszcie tymczasowym.