Rok od zabójstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Posadzili drzewo dla pani Małgosi

2026-05-07 12:42

Uniwersytet Warszawski uczcił pamięć Małgorzaty Dynak. Rok temu 53-letnia pracownica uczelni została brutalnie zamordowana na głównym kampusie. Aby upamiętnić ofiarę, społeczność akademicka zebrała się na symbolicznym wydarzeniu, podczas którego zasadzono miłorząb. To drzewo ma być symbolem pamięci, nadziei oraz wewnętrznej siły. Wydarzenia z 7 maja 2025 roku nadal są traumatycznym wspomnieniem dla pracowników i studentów.

Uczelnia upamiętniła zmarłą. Minął rok od ataku na kampusie UW

Na głównym kampusie Uniwersytetu Warszawskiego zorganizowano spotkanie ku pamięci Małgorzaty Dynak. Portierka straciła życie rok temu w wyniku bestialskiego ataku. W spotkaniu wzięli udział studenci, współpracownicy oraz mieszkańcy stolicy. Wszyscy chcieli w zadumie i ciszy oddać cześć zamordowanej 53-latce.

Ceremonia rozpoczęła się w czwartek, 7 maja, w samo południe. Pomiędzy Wydziałem Archeologii a Budynkiem Chopinowskim uroczyście zasadzono miłorząb. Roślina ta kojarzona jest z przetrwaniem, nadzieją i pamięcią. Spotkanie było otwarte dla każdego, a jego głównym celem było okazanie solidarności ze wszystkimi, którzy w zeszłym roku doświadczyli tego dramatu z bliska.

Mieszko R. zabił siekierą portierkę UW. Prokuratura chce umorzenia sprawy. Co o tym sądzą mieszkańcy?

Zbrodnia na Uniwersytecie Warszawskim wstrząsnęła całą stolicą

Do tragicznych wydarzeń na Uniwersytecie Warszawskim doszło 7 maja 2025 roku. 22-letni student prawa, Mieszko R., rzucił się z siekierą na 53-letnią pracownicę uczelni. Niestety, w wyniku odniesionych obrażeń kobieta zmarła. Cały dramat rozegrał się w miejscu, które od dekad uważano za bezpieczną i cichą przystań dla studentów, badaczy i mieszkańców stolicy. 

Rok po tragedii emocje wciąż nie opadły. Ze względu na fakt, że specjaliści uznali sprawcę za niepoczytalnego, prokuratura zawnioskowała o umorzenie postępowania w tej sprawie.

Pracownicy Uniwersytetu Warszawskiego wciąż pamiętają o tragedii

Dla wielu osób, które na co dzień przebywają w murach Uniwersytetu Warszawskiego, śmierć pani Małgorzaty zostawiła trwały ślad.

- To było tragiczne wydarzenie. Wszyscy to przeżyli, wszystkich to dotknęło - mówi reporterowi se.pl Mirosław, pracownik Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych UW.

Mężczyzna podkreśla, że kampus zawsze był miejscem, które emanowało spokojem.

- Kampus wydawał się miejscem spokojnym i bezpiecznym. Okazało się, że nie - dodaje.

Pomimo upływu czasu, pracownicy oraz studenci wciąż mają w pamięci chaos i przerażenie, które towarzyszyły im tamtego dnia. W odpowiedzi na atak władze Uniwersytetu Warszawskiego wdrożyły nowe zasady bezpieczeństwa. Zainstalowano dodatkowe kamery monitoringu, systemy alarmowe, a także przeprowadzono zmiany w organizacji pracy ochrony na całym terenie kampusu.