Ruszył proces w sprawie "kamienicy grozy". Opis zbrodni mrozi krew w żyłach

2026-03-02 15:37

Przed sądem stanęli oskarżeni o dokonanie makabrycznych czynów w pustostanie przy ulicy Grzybowskiej na warszawskiej Woli. Wiosną ubiegłego roku funkcjonariusze natrafili tam na zwłoki czterech osób. Prokuratorzy żądają surowych wyroków dla sprawców. Co ustalili śledczy w sprawie tragicznych wydarzeń?

Wiosną 2024 roku funkcjonariusze stołecznej policji odebrali wezwanie dotyczące morderstwa w jednym z pustostanów zlokalizowanych przy ulicy Grzybowskiej. Po przybyciu na miejsce mundurowi dokonali przerażającego odkrycia, odnajdując nie jedne, lecz aż cztery ciała. Opuszczony budynek służył jako schronienie dla bezdomnych, co stanowiło istotne wyzwanie w procesie identyfikacji zmarłych oraz rekonstrukcji tragicznych zdarzeń.

Ustalenia śledczych wskazują, że przyczyną zbrodni były awantury wybuchające podczas wspólnego picia alkoholu. Sprawcy działali z niezwykłym okrucieństwem, dotkliwie bijąc i okaleczając swoje ofiary. Jednemu z zamordowanych odcięto dłonie, a zwłoki ukrywano na strychu kamienicy. Mordercy starali się dokładnie zacierać ślady, co dodatkowo komplikowało działania organów ścigania.

Andrij S. i Ion B. przed sądem za zbrodnię przy Grzybowskiej

Z informacji przekazanych przez „Gazetę Wyborczą” wynika, że postępowanie sądowe w tej sprawie rozpoczęło się 2 marca. Na ławie oskarżonych zasiedli dwaj obcokrajowcy: obywatel Ukrainy Andrij S. oraz pochodzący z Mołdawii Ion B. Według aktu oskarżenia, Andrij S. odpowiada za śmierć dwóch osób: Bartosza P., który został śmiertelnie pobity, oraz Romana Z. Temu drugiemu sprawca miał zadać aż 40 ciosów tasakiem i odciąć dłonie.

− Siedzieliśmy razem w jednym z mieszkań i zaczęliśmy się kłócić o różne rzeczy. Nie wytrzymałem i zacząłem go bić. Zadawałem mu dużo ciosów nogą i nie tylko. On tak leżał, a ja wyszedłem i poszedłem palić. Potem wróciłem do pokoju, wziąłem jego telefon, włączyłem głośno muzykę i poszedłem spać. Rano obudziłem się i znalazłem go we krwi. Tego dnia zostałem zatrzymany − mówił śledczym.

Ionowi B. zarzucono współudział w pozbawieniu życia Romana Z. Z kolei Andrij S. przyznał się do zabicia tego mężczyzny, choć odmówił dalszych wyjaśnień przed sądem. Wcześniej, podczas przesłuchań w prokuraturze, wyznał, że motywem była zazdrość o partnerkę, z którą ofiara spędzała czas. Jak relacjonował, „w końcu nie wytrzymał”, chwycił za tasak i zaczął atakować.

Obywatel Mołdawii nie przyznał się do postawionych mu zarzutów, potwierdzając jedynie pomoc w przemieszczaniu ciała Romana Z. Stanowczo zaprzeczył jednak, jakoby miał brać udział w samym zabójstwie przy użyciu noża. Wszyscy podejrzani pozostają w areszcie śledczym. Równolegle toczy się postępowanie przeciwko mężczyźnie podejrzewanemu o trzecie morderstwo oraz wobec ośmiu osób, które zataiły wiedzę o zbrodniach w pustostanie.

Źródła: "Super Express", "Gazeta Wyborcza"

Sonda
Jaka powinna być kara za zabójstwo?