Śmieci, butelka wódki i porzucone buty. Apokaliptyczny krajobraz w Warszawie

Niedzielny bazar na warszawskiej Woli regularnie pozostawia po sobie apokaliptyczny krajobraz. Teren klubu WRKS Olimpia Warszawa, tuż obok Parku Moczydło, po zakończeniu handlu zamienia się w wysypisko śmieci – od butelek po wódce po porzucone buty. Mieszkańcy i władze dzielnicy Wola bezskutecznie apelują o porządek, wskazując na dzierżawcę terenu jako odpowiedzialnego za utrzymanie czystości.

Bazar na warszawskiej Olimpii zasypany śmieciami

Co niedziela teren stołecznego klubu sportowego WRKS Olimpia Warszawa na Woli zamienia się w prawdziwą świątynię handlu. Na tutejszym bazarze, przypominającym nieco klimatem targowiska z lat 90., można kupić dosłownie wszystko - od ubrań, przez żywność po przedmioty codziennego użytku. 

Mieszkańcy generalnie lubią to wydarzenie, o czym świadczą prawdziwe tłumy miłośników zakupów pod gołym niebem, które za każdym razem przelewają się przez teren imprezy. 

Niestety, gdy godzina robi się późniejsza, a ostatni sprzedawcy i klienci opuszczają Olimpię widok, który po sobie zostawiają nie napawa optymizmem. Po horyzont rozciąga się bowiem prawdziwa sterta śmieci najrozmaitszego typu - od rozdartych opakowań, przez pojedyncze sztuki porzuconych ubrań typu buty aż po puste butelki po wódce. Widok jest naprawdę porażający i przywodzi na myśl obrazki znane choćby z dalekich Indii. Tymczasem prawdziwy Bombaj mamy co niedziela na Woli. 

Problem jest tym poważniejszy, że tuż obok terenu klubu sportowego znajduje się urokliwy park Moczydło, który - zwłaszcza w niedzielne popołudnia - bywa odwiedzany przez tłumy mieszkańców i gości szukających relaksu wśród przyrody. Pod wpływem wiatru część śmieci wydostaje się na teren parku brudząc okoliczne ścieżki, a sam widok placu przepełnionego górą odpadów jest wyjątkowo przykry i psuje obcowanie z parkowym krajobrazem. Oczywiście najprościej byłoby po prostu nie patrzeć i odwracać wzrok, ale nie w tym rola dziennikarstwa.  

Prośby i apele, ale poprawy brak

Zwróciliśmy się więc do zarządców terenu z prośbą o komentarz w tej sprawie. Jest to teren prywatny, a odpowiedzialna za niego spółka przekazała nam, że Wolski Robotniczy Klub Sportowy Olimpia Warszawa użytkuje go na podstawie umowy dzierżawy. I to właśnie dzierżawca zobowiązany jest do utrzymywania nieruchomości "w stanie niepogorszonym i jako zarządca bazaru odpowiedzialny jest za jej stan" - sczytamy w odpowiedzi od właściciela terenu. 

- Jesteśmy w stałym kontakcie z dzierżawcą i zwracamy mu uwagę na zobowiązanie Wolskiego Robotniczego Klubu Sportowego Olimpia Warszawa do utrzymania czystości terenu wokół stadionu - zapewnia nas prezes spółki Colin Investments Sp. z o.o.. 

Firma zachęca nas zatem do kontaktu z Klubem Sportowym Olimpia, co też czynimy, ale niestety odpowiedzią jest cisza. Jedyne fanpage lokalnego klubu reaguje stwierdzeniem, że odpowiada wyłącznie za kwestie sportowe, a reszta to już gestia Zarządu WRKS Olimpia Warszawa. Ten jednak na oficjalne skierowane zapytanie do czasu publikacji tego materiału nie odpowiedział. 

Wypytujemy także rzecznika Woli, jakie jest stanowisko dzielnicy wobec brudu pozostawianego regularnie na działce. Ten oczywiście podkreśla prywatny charakter terenu, ale zapewnia, że do lokalnego ratusza docierają informację o problemie.

- Znamy problem pozostawianych śmieci na terenie Parku Moczydło (w bezpośrednim sąsiedztwie bazaru) po coniedzielnym targowisku. Systematycznie zwracamy się z prośbą do Straży Miejskiej o wsparcie i nadzór prewencyjny nad terenem Parku, a także o uniemożliwienie sprzedaży towarów na terenach parkowych - mówi rzecznik Woli Marcin Jakubik. Jednocześnie przyznaje, że na razie efekt tych działań jest niezadowalający:

- W kolejnych tygodniach sytuacja nie ulega poprawie. Co poniedziałek jest sterta podrzutów, kartonów i odpadów gabarytowych. Wydział Ochrony Środowiska Urzędu Dzielnicy Wola (zarządzający terenem parku) nie ma kompetencji do karania osób handlujących, dlatego też systematycznie zwracamy się o wsparcie do Straży Miejskiej. Ponadto problem był zgłaszany również do władz klubu Olimpia i w tym wypadku zgłoszenia również nie wpłynęły na poprawę sytuacji - opowiada przedstawiciel władz Woli. 

Prosty sposób na porządek

Cykliczne interwencje potwierdza Referat Prasowy Straży Miejskiej, który jednak zwraca uwagę, że ich interwencje dotyczą przede wszystkim przypadków nielegalnego handlu w rejonie bazaru, a nie czystości terenu. Przez pierwsze osiem miesięcy tego roku do SM nie wpłynęło ani jedno zawiadomienie w tej sprawie.

Być może okoliczni mieszkańcy przywykli już po prostu do ponurego widoku ton śmieci zalegających na bazarze przy Górczewskiej. Po zakończeniu handlowania przez wiele godzin służby zarządcy terenu mozolnie próbują uporządkować bałagan, który zostawili po sobie handlarze i klienci bazaru. Czasem sprzątanie przeciąga się aż do poniedziałku.

Jest rzeczą oczywistą, że każdy bazar czy targowisko pozostawia po sobie znaczne ilości odpadów. W tym konkretnym przypadku jednak wydaje się, że ich ilość oraz skala chaotycznego rozmieszczenia po terenie jest ponadprzeciętnie wysoka. Być może prostym remedium na sytuację na Olimpii byłoby zwiększenie kontroli nad lokalnymi sprzedawcami. Gdyby każdy z nich po skończonym handlu zabrał swoje śmieci ze sobą - albo uprzątnął je do wyznaczonych kontenerów - teren klubu sportowego nie straszyłby już w niedzielne popołudnia i poniedziałkowe poranki. 

Zasypani śmieciami. Problemy z odbiorem odpadów na Pradze-Południe