Śmierć ciężarnej 31-latki w szpitalu w Warszawie. Zamiast tlenu podano jej inny gaz

Tragiczny finał rutynowego zabiegu w warszawskim szpitalu przy ulicy Madalińskiego odsłonił rażące uchybienia w placówce. 31-letnia ciężarna pani Kalina zmarła, ponieważ zamiast tlenu podano jej podtlenek azotu, a w wyniku tej pomyłki osierociła dwuletniego chłopca. Sprawę szczegółowo bada prokuratura, a jej najnowsze odkrycia dowodzą, że wadliwa aparatura medyczna bezpośrednio zagrażała życiu oraz zdrowiu zarówno leczonych tam osób, jak i samych pracowników.

Budynek Szpitala imienia Świętej Rodziny w Warszawie przy ulicy Madalińskiego. O śledztwie przeczytasz na Eska Warszawa.
Autor: Radosław Botev / Wikipedia / CC BY-SA 4.0

Tragiczna śmierć ciężarnej 31-latki w warszawskim szpitalu przy ul. Madalińskiego

Wstrząsające kulisy zgonu 31-letniej ciężarnej w placówce przy ulicy Madalińskiego w Warszawie opisała „Gazeta Wyborcza”. Kobieta stawiła się w tamtejszym szpitalu na rutynowy zabieg ginekologiczny, który przeprowadzano 9 grudnia ubiegłego roku.

Spodziewająca się drugiego dziecka 31-letnia Kalina podczas procedury przygotowawczej dostała znieczulenie drogą dożylną. Następnie lekarz anestezjolog przyłożył jej maskę, będąc przekonanym, że podaje tlen, jednak w rzeczywistości do organizmu pacjentki wtłaczano podtlenek azotu, co wyszło na jaw dopiero później.

Reakcja organizmu była natychmiastowa i stan zdrowia pacjentki załamał się w błyskawicznym tempie. 31-letnią kobietę przewieziono na oddział intensywnej terapii w niedalekim szpitalu MSWiA, ale mimo wysiłków lekarzy zmarła tam wraz z nienarodzonym dzieckiem po dziesięciu dniach.

Zmarła pacjentka pozostawiła swojego dwuletniego synka.

Prokuratura bada sprzęt po śmierci ciężarnej w Warszawie. Wyłączono kolumny

Okoliczności tragedii bada prokuratura, która podczas intensywnego śledztwa próbuje ustalić, dlaczego w aparaturze zabrakło tlenu. Z ustaleń „Gazety Wyborczej” wynika, że kluczowy mógł być serwis z sierpnia 2025 roku, podczas którego zewnętrzna firma wymieniła przewody w 14 kolumnach anestezjologicznych na terenie lecznicy.

Najnowsze doniesienia w tej sprawie wskazują, że w październiku bieżącego roku śledczy przeprowadzili w placówce specjalistyczne oględziny. Ich bezpośrednim rezultatem była decyzja o całkowitym wyłączeniu z użytku wszystkich kolumn anestezjologicznych, jakimi dysponuje szpital.

W rozmowie z „Wyborczą” prokurator Piotr Antoni Skiba, pełniący funkcję rzecznika Prokuratury Okręgowej w Warszawie, potwierdził wykrycie błędów w serwisowaniu i konserwacji urządzeń. Dodatkowo śledczy odnotowali wyciek tlenu, co według słów prokuratora stanowiło realne zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów oraz personelu medycznego.

Wycofanie podejrzanych kolumn nie sparaliżowało jednak działania szpitala przy ulicy Madalińskiego, ponieważ lekarze używają teraz zastępczych aparatów anestezjologicznych wbudowanych bezpośrednio w ściany sal operacyjnych. Jak zapewnił na łamach „Wyborczej” rzecznik placówki, wyłączony sprzęt przejdzie kompleksowy przegląd i gruntowny remont, zanim ponownie trafi do użytku.

Jak podkreśla dziennik, zewnętrzna firma kontrolująca sprzęt zalecała jego naprawę już w grudniu 2025 roku, czyli bezpośrednio po zgonie kobiety. Mimo tych wyraźnych wskazań potrzebne było aż dziesięć miesięcy oraz interwencja prokuratora, żeby ostatecznie odłączyć aparaturę stwarzającą śmiertelne niebezpieczeństwo.

 

ROLKI