Smutne wieści z papugarni. „Ola bardzo chciała żyć”. Zawinili ludzie

2026-02-09 10:02

Niezwykle smutne wieści przekazała warszawska papugarnia mieszcząca się przy Marywilskiej 44 w Warszawie. „Z ogromnym bólem serca informujemy, że w wyniku ludzkiego uporu straciliśmy jedną z naszych papug” - podają w mediach społecznościowych. Jak tłumaczą, zawinili ludzie, którzy nie stosują się do obowiązujących w papugarni zasad. Internet zalała fala hejtu.

„Ola bardzo chciała żyć”. Zawinili ludzie. Warszawska papugarnia w rozpaczy

i

Autor: Papugarnia Marywilska 44/ Materiały prasowe
  • W Papugarni Marywilska 44 w Warszawie zmarła papuga Ola z powodu połknięcia metalowego elementu, co doprowadziło do zawału wątroby.
  • Papugarnia wprowadza zakaz wstępu dla osób, które nie chcą zdjąć biżuterii lub posiadają elementy zagrażające życiu papug.
  • Wpis papugarni o śmierci Oli wywołał falę krytyki w internecie, na którą placówka odpowiedziała, podkreślając, że nie będzie tolerować braku szacunku dla zwierząt i regulaminu.

Warszawa. Papugarnia żegna Olę

Papugarnia Marywilska 44 w obszernym i niezwykle emocjonalnym wpisie w mediach społecznościowych wyjaśniła przyczyny śmierci papugi Oli. Ptak cierpiał miesiącami! „Po otrzymaniu wyników badań pośmiertnych narządów Oli, Aleksandretty większej, która przeżyła 10 lat, wiemy, że ostatnie miesiące jej życia były dramatyczną walką organizmu z zalegającym w żołądku metalowym elementem. Walka ta zakończyła się zawałem wątroby i śmiercią” - podaje papugarnia.

Jak tłumaczą opiekunowie Oli, papuga bardzo chciała żyć. W ostatnim miesiącu swojego życia złożyła sześć jajek, a z siódmym jajkiem została zawieziona do szpitala.

Ważne wytyczne dla odwiedzających papugarnię

Papugarnia Marywilska 44 poinformowała, że teraz odwiedzający muszą liczyć się z bardziej restrykcyjnymi zasadami. „W związku z tym podejmujemy ostateczną i nieodwołalną decyzję: Nie będziemy wpuszczać do Papugarni Marywilska 44 osób, które nie będą chciały zdjąć biżuterii lub będą miały na sobie jakikolwiek element mogący zagrażać życiu naszych papug. Prosimy o wyrozumiałość i nienaleganie na wejście z elementami niebezpiecznymi” - podają.

Jak dodaje papugarnia, ta zasada będzie konsekwentnie egzekwowana. „Nie zgadzamy się na odwiedziny osób, które mogą zagrażać bezpieczeństwu naszych ptaków. Dla jednych to „tylko biżuteria”. Dla nas – życie istoty, za którą jesteśmy odpowiedzialni” - tłumaczy Papugarnia Marywilska 44.

Fala hejtu w internecie

Pod wpisem warszawskiej papugarni wylała się fala hejtu. Oto kilka komentarzy:

„To było trzeba nie trzymać jej w papugarni. Takie miejsca nie powinny istnie攄Nie dość że prowadzicie niehumanitarną papugarnię, to jeszcze rozmnażacie?”„Robicie sobie biznes ze zwierząt, które są waszymi niewolnikami. Powinny żyć w swoim naturalnym środowisku, ale czego się nie zrobi dla pieniędzy..”

Na odpowiedź papugarni nie trzeba było długo czekać. „Ptaki absorbują nasz czas, energię i uwagę w 100%. Dlatego informujemy jasno: nie będziemy poświęcać czasu na czytanie i analizowanie hejterskich komentarzy pod postem, który miał jeden, prosty cel — poinformować, że nie wpuszczamy do ptaków osób z biżuterią i elementami zagrażającymi ich zdrowiu i życiu” - pisze Papugarnia Marywilska 44. „NIE ZAPRASZAMY osób, które nie szanują zwierząt, regulaminu ani uwag personelu, którego jedynym zadaniem jest dbanie o bezpieczeństwo ptaków Papugarni Marywilska 44” - dodaje placówka.

Sonda
Byłeś/-aś kiedyś w papugarni?
Pojedynek zwierząt w Zoo Wrocław hitem internetu