Sparaliżowane szkoły w całej Polsce. Służby sprawdzają doniesienia o ładunkach wybuchowych

2026-03-18 13:46

Środa (18 marca) przyniosła falę doniesień o podłożonych materiałach wybuchowych, co zakłóciło pracę wielu placówek edukacyjnych, głównie w Warszawie. Wiceprezydent stolicy, Renata Kaznowska, w rozmowie z „Super Expressem” nie kryła oburzenia tego typu zachowaniem, podkreślając, że odciąga ono policję od łapania przestępców. Problem fałszywych zgłoszeń dotknął również innych regionów kraju, a Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zapewnia o ciągłym monitorowaniu sytuacji.

Fałszywe zgłoszenia o bombach na terenie całego kraju

  • Kilkaset szkół w Polsce, w tym najwięcej w Warszawie, otrzymało wiadomości o rzekomym zagrożeniu wybuchem.
  • Stołeczny magistrat podał, że dotyczyło to ponad 200 miejsc, jednak policja nie znalazła żadnych niebezpiecznych przedmiotów po ewakuacji i kontroli.
  • MSWiA nadzoruje działania służb. Za wywołanie sztucznego alarmu grożą surowe kary.

W Warszawie co piąta placówka edukacyjna borykała się z problemem fałszywego zawiadomienia.

„Taki głupi żarcik powoduje nie tylko paraliż pracy placówek oświatowych, ale również policji, która zamiast łapać przestępców angażuje swoje siły i środki do weryfikacji takich żartów”

- zaznaczyła Renata Kaznowska, wiceprezydent Warszawy w rozmowie z „Super Expressem”.

Rzeczniczka MSWiA, Karolina Gałecka, na antenie Radia Eska zapewniła o stałym nadzorze nad wydarzeniami. Z doniesień ministerstwa wynika, że sytuacja nie ograniczała się wyłącznie do stolicy. W Kielcach, w województwie świętokrzyskim, po godzinie 8 zespół placówek oświatowych musiał ewakuować uczniów i personel po otrzymaniu groźby o podłożonej bombie.

Podobne informacje trafiły do kilku placówek edukacyjnych w Wielkopolsce. Ewakuację zarządzono w Szkole Podstawowej nr 27 w Poznaniu, a na tamtejszym uniwersytecie wprowadzono stan zagrożenia bombowego. Odpowiednie służby, pod nadzorem MSWiA, skrupulatnie przeszukiwały budynki w poszukiwaniu materiałów wybuchowych.

We wrocławskich szkołach również zaistniała konieczność ewakuacji w kilku przypadkach. Z kolei w Szczecinie pogróżki dotarły do przedszkola oraz szkoły podstawowej, jednak tam nie zdecydowano się na opuszczenie budynków.

Karolina Gałecka w rozmowie z Radiem Eska podkreśliła, że w skali kraju są to incydentalne sytuacje.

„Dolny Śląsk, województwo świętokrzyskie, Szczecin i Wielkopolska. Część uczniów i dzieci została ewakuowana, jak w Szkole Podstawowej nr 27 w Poznaniu”

E-maile o zagrożeniu bombowym otrzymało 481 placówek

W środowy poranek warszawskie żłobki, przedszkola i szkoły zostały zasypane mailami o rzekomych bombach, co skutkowało szybką ewakuacją wielu z nich. Do godziny 8:30 zarejestrowano już około 30 takich incydentów w stolicy. Na samej Pradze-Południe ewakuowano 10 przedszkoli i 3 szkoły podstawowe. Wiceprezydent Renata Kaznowska w ciągu dnia informowała „SE”, że łącznie problem dotyczył ponad 200 miejsc w mieście. 

W finale - w nocy e-maile o zagrożeniu bombowym otrzymało 481 placówek, w tym 311 przedszkoli i 170 szkół. - Taki ruch mailowy odnotowaliśmy w domenie Eduwarszawa. Placówki, które otrzymały te mejle są w bieżącym kontakcie z lokalną policją, która wydaje zalecenia o rekomendowanych działaniach - dodała.

Po dokładnym sprawdzeniu wszystkich zgłoszonych obiektów przez policyjnych pirotechników, służby nie potwierdziły istnienia jakiegokolwiek niebezpieczeństwa.

Surowe kary za fałszywe zawiadomienia

Wywoływanie sztucznych alarmów bombowych wiąże się z surową odpowiedzialnością karną. Zgodnie z obowiązującym Kodeksem karnym (art. 224a), osobie odpowiedzialnej za taki czyn grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. W przypadku seryjnych fałszywych zgłoszeń, wyrok może być jeszcze wyższy i wynosić od 2 do nawet 15 lat więzienia.

Alarm bombowy w Szkole Podstawowej przy ul. Ciasnej w Warszawie