Afera z niemieckim sianem w tle
Niedawno Telewizja wPolsce24 wyemitowała materiał sugerujący, że warszawskie ZOO karmi swoje zwierzęta sianem sprowadzanym z Niemiec. Zostało to odczytane jako kolejny dowód na rzekomą słabość obecnych władz stolicy do zachodnich sąsiadów, co wcześniej objawiało się m.in. sadzeniem niemieckich drzew w sercu Warszawy. Materiał ten wywołał niemałe poruszenie w przestrzeni publicznej i falę komentarzy.
Temat szybko podchwycili polityczni oponenci i niektórzy publicyści, wyrażając swoje niezadowolenie z poczynań stołecznego ratusza.
Prezydent Warszawy odpowiada na doniesienia
Rafał Trzaskowski postanowił zareagować na te doniesienia w trakcie długiego weekendu. Za pośrednictwem mediów społecznościowych opublikował oświadczenie, w którym z dużą dozą ironii odniósł się do zarzutów stawianych przez prawicowe media.
Włodarz stolicy wyjaśnił, że w bieżącym roku ZOO zamówiło aż 90 ton siana u krajowego dostawcy. Jak podkreślił, jest to kluczowy element diety wielu roślinożerców, a wytyczne dotyczące jakości są ściśle określone w dokumentacji przetargowej. Zaznaczył jednak, że specyfika niektórych gatunków wymusza konieczność importu specjalistycznej karmy.
Trzaskowski z przekąsem dodał, że chętnie widziałby żyrafy jedzące tradycyjny polski żurek, ale rzeczywistość jest inna - zwierzęta te preferują lucernę. Najlepszej jakości produkt ten pochodzi z południowej Europy i to właśnie stamtąd sprowadzono karmę, która wywołała tyle emocji w prawicowych mediach.
Prezydent stanowczo zdementował plotki o niemieckim pochodzeniu paszy. Wyjaśnił, że zarówno siano, jak i lucerna nie zostały wyprodukowane w Niemczech, a niemiecka firma pełniła jedynie rolę pośrednika w dostawie karmy do ZOO.
Swój wywód Trzaskowski podsumował kąśliwą uwagą skierowaną do autorów materiału, pytając retorycznie, czy ewentualny brak siana w Niemczech nie powinien być powodem do zadowolenia dla „arcypatriotycznej” redakcji.