Strażnik miejski zmarł w trakcie interwencji na warszawskim Grochowie. Tłumy na pogrzebie Krzysztofa T.

2026-03-24 20:09

We wtorek 24 marca odbył się pogrzeb 63-letniego Krzysztofa T. Mężczyzna był wieloletnim funkcjonariuszem straży miejskiej i stracił życie 10 marca w trakcie wykonywania obowiązków służbowych w okolicach stołecznego Placu Szembeka. Przedstawiamy relację oraz zdjęcia wykonane na cmentarzu przez reportera "Super Expressu".

Śmierć strażnika miejskiego w okolicach Placu Szembeka na Grochowie

Do dramatycznych wydarzeń doszło 10 marca na stołecznym Grochów. W godzinach porannych, około 9, służby otrzymały zawiadomienie o niepokojących hałasach w okolicach Placu Szembeka. Na miejsce udał się patrol, w którego skład wchodził 63-letni funkcjonariusz z wieloletnim stażem, Krzysztof T. Interwencja początkowo wyglądała na całkowicie standardową i nie zapowiadała tragedii.

Zaledwie kilka chwil po dotarciu pod wskazany adres rozegrał się prawdziwy dramat. Krzysztof T. niespodziewanie stracił przytomność, a jego współpracownik z patrolu błyskawicznie przystąpił do udzielania pierwszej pomocy. Wezwano posiłki oraz zespół ratownictwa medycznego, po czym rozpoczęto intensywną akcję reanimacyjną z wykorzystaniem urządzenia AED. Poszkodowanego mundurowego przewieziono pilnie do placówki medycznej, jednak mimo zaangażowania lekarzy jego życia nie udało się uratować.

Przeczytaj również: Po śmierci kolegi przerwali milczenie. Strażnicy miejscy mówią o kulisach pracy w Warszawie

Uroczystości pogrzebowe Krzysztofa T. w kościele w Warszawie-Wesołej

Oficjalne obrzędy żałobne odbyły się we wtorek 24 marca w świątyni pw. św. Brata Alberta zlokalizowanej w dzielnicy Warszawa-Wesoła. Zmarłego 63-latka pożegnano z honorami należnymi mundurowym. Przez całą mszę przy trumnie stała specjalna warta honorowa pełniona przez jego kolegów ze straży miejskiej.

- Nie zdążył nawet rozpocząć upragnionej emerytury, by odpocząć i cieszyć się tym, co w swoim życiu osiągnął - mówił ksiądz w kazaniu.

- Nasze życie jest po to, by czynić dobro i dawać świadectwo miłości. Jeśli naprawdę kochamy naszego zmarłego brata, wszystko, co możemy dla niego zrobić, to modlić się o jego zbawienie - zakończył duchowny, po czym tłumy żałobników odprowadziło zmarłego na cmentarz w Warszawie-Rembertowie.

Dziennikarz "Super Expressu" pojawił się na nekropolii w godzinach popołudniowych w dniu pogrzebu, by udokumentować to wydarzenie. W przygotowanej galerii zdjęciowej można zobaczyć, jak prezentuje się miejsce spoczynku tragicznie zmarłego funkcjonariusza.

Wiem, że można w kilka dni stracić wszystko. Strażnik miejski, który wzrusza