Natychmiast wszczęto poszukiwania. Tragiczny finał następnego dnia
Wszystko zaczęło się w piątek, 2 stycznia. Pochodzący z Legionowa 29-letni porucznik brał udział w spotkaniu towarzyskim. Jak informuje Justyna Jaśkiewicz, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Radomiu, mężczyzna opuścił je przed północą i oddalił się w nieznanym kierunku. Gdy nie wrócił i nie nawiązał kontaktu, zaniepokojeni bliscy zaalarmowali służby następnego dnia w okolicach południa.
"Po otrzymaniu informacji o zaginięciu natychmiast czynności poszukiwawcze rozpoczęli radomscy policjanci. Przekazano, że zaginiony jest żołnierzem, w związku z tym została powiadomiona Żandarmeria Wojskowa i jej funkcjonariusze również brali udział w czynnościach" – przekazała rzeczniczka radomskiej policji TVN24. Akcja poszukiwawcza zakończyła się niestety tragicznym odkryciem kolejnego dnia na pograniczu miejscowości Pomorzany i Pakosław.
Co było przyczyną śmierci żołnierza? Prokuratura zabrała głos
Jak przekazał TVN24 Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, ciało 29-latka odnaleziono w lesie. Zwłoki znajdowały się na zamarzniętych bagnach, w trudno dostępnym terenie. Na miejscu przeprowadzono czynności procesowe, a dalsze postępowanie przejęła Prokuratura Rejonowa Warszawa Ursynów.
Przeprowadzona została już sekcja zwłok, która przyniosła pierwsze odpowiedzi na pytanie o przyczynę zgonu. Jak zaznaczył prokurator Skiba, wstępnie wykluczono udział osób trzecich w zdarzeniu. Postępowanie prowadzone jest w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Na obecnym etapie śledztwa prokuratura nie udziela bardziej szczegółowych informacji, jednak warto zauważyć, że tragiczne zdarzenie miało miejsce w okresie silnych mrozów, które w ostatnich dniach zbierają śmiertelne żniwo w całej Polsce.
Wojsko trenuje w Małopolsce. Żołnierze szkolili się na Pustyni Błędowskiej: