Spis treści
Ukryty gmach w śródmieściu Warszawy. Ten PRL-owski budynek przez dekady pozostawał niedostępny
Polska stolica proponuje przyjezdnym oraz stałym bywalcom ogromną liczbę atrakcji. Miejsc godnych uwagi jest tak dużo, że ich kompletne zwiedzenie w trakcie weekendowego pobytu graniczy z cudem. Niejednokrotnie okazuje się, że nawet rdzenni warszawiacy, przebywający w metropolii od narodzin, nie zdążyli poznać wszystkich intrygujących zakątków swojego miasta.
Niewielka grupa osób zdaje sobie sprawę z istnienia zagadkowego obiektu mieszkalnego z okresu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, który wzniesiono pod adresem Kozia 9. Nieruchomość do dzisiaj wywołuje spore emocje i stanowi dla wielu spacerowiczów nierozwikłaną tajemnicę. Historia tego miejsca rodzi pytania o jego dawne przeznaczenie oraz obecny status. W dalszej części tekstu przybliżamy szczegóły i prezentujemy fotografie tej unikalnej konstrukcji.
Polecany artykuł:
Nieruchomość przy ulicy Koziej 9. Enklawa stworzona wyłącznie dla dygnitarzy
Ulica Kozia zlokalizowana jest w ścisłym centrum miasta, zaledwie krótki spacer dzieli ją od historycznej Starówki. Pomimo niezwykle prestiżowego położenia, mało kto ma świadomość obecności tego nieszablonowego gmachu w najbliższym sąsiedztwie. Taki stan rzeczy to efekt celowego zabiegu – konstrukcję rozmyślnie zamaskowano przed wzrokiem osób spacerujących okolicznymi traktami. Wizję architektoniczną tego wyjątkowego miejsca opracowali wspólnie Jerzy Kuźmienko oraz Piotr Sembrat.
Tę nietuzinkową perłę warszawskiej architektury oddano do użytku w połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia, skutecznie izolując ją od zwykłych obywateli. Dyskretne usytuowanie miało gwarantować ciszę oraz pełną intymność najwyżej postawionym działaczom partyjnym ówczesnego ustroju. W luksusowych apartamentach zakwaterowano wyłącznie czołowe osobistości państwowe. Mieszkańcy mieli w bezpośrednim sąsiedztwie Teatr Wielki - Operę Narodową, tereny zielone oraz kluczowe obiekty miejskie, w których regularnie organizowano najważniejsze państwowe uroczystości.
Co interesujące, bryły budynku nie sposób dostrzec bezpośrednio z poziomu ulicy Koziej ani z sąsiedniej ulicy Moliera. Aby zlokalizować ten specyficzny obiekt, należy skierować się na dziedziniec usytuowany bezpośrednio za budynkiem Muzeum Karykatury.
Współcześnie adres ten przestał być strefą zarezerwowaną wyłącznie dla władzy. W dawnych apartamentach dygnitarzy mieszkają obecnie normalni obywatele, ciesząc się ponadprzeciętnym metrażem swoich lokali.
W momencie oddawania inwestycji do użytku, oferowany standard budził ogromne uznanie – pojedyncze mieszkania liczyły w granicach stu metrów kwadratowych, a niektóre z nich zrealizowano w układzie dwukondygnacyjnym. Dokładny wygląd tej owianej tajemnicą warszawskiej budowli można przeanalizować, przeglądając dołączoną do materiału galerię zdjęć poniżej.