Tak Łukasz Żak przeprosił rodzinę ofiary. Obrona: "Zmaga się z przewlekłym stresem"

2026-07-13 14:11

W poniedziałek (13 lipca) strony wygłaszają mowy końcowe. Po stanowisku prokuratury, która zażądała dla Żaka 20 lat więzienia, głos zabrała jego obrończyni. Przekonywała, że sąd powinien oprzeć wyrok wyłącznie na przepisach i zgromadzonych dowodach, a nie na emocjach czy presji opinii publicznej. Sam Łukasz Żak w paru słowach przeprosił rodzinę ofiary. Przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia trwa proces Łukasza Żaka, oskarżonego o spowodowanie tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej we wrześniu 2024 roku.

  • Obrończyni Łukasza Żaka przekonywała, że sąd nie może ulegać medialnej presji i społecznym emocjom.
  • Według obrony oskarżony odpowiada za tragiczny, ale nieumyślny wypadek, a nie za zbrodnię popełnioną z zamiarem.
  • Łukasz Żak ponownie przeprosił za tragedię.
KIM JEST ŁUKASZ Ż.? NOWE FAKTY I KOLEJNE ZATRZYMANIA! | Pokój Zbrodni

Proces zbliża się do końca

Proces Łukasza Żaka trwa od czerwca 2025 roku i należy do najgłośniejszych spraw karnych ostatnich lat. Oprócz głównego oskarżonego na ławie oskarżonych zasiadło także sześciu jego znajomych, którzy odpowiadają m.in. za nieudzielenie pomocy i pomoc w ucieczce po wypadku.

Według ustaleń śledczych we wrześniu 2024 roku Łukasz Żak, prowadząc VW Arteona z prędkością przekraczającą 220 km/h i będąc pod wpływem alkoholu, uderzył w forda, którym podróżowała czteroosobowa rodzina. W wypadku zginął 37-letni pan Rafał, a jego żona Ewelina i dwoje małych dzieci odnieśli poważne obrażenia.

„Popełnił błąd”

Po wystąpieniu prokuratury, która wniosła o wymierzenie Łukaszowi Żakowi 20 lat więzienia, swoje stanowisko przedstawiła obrończyni oskarżonego. Już na początku podkreśliła, że tragedii i cierpienia rodziny nikt nie kwestionuje, jednak zadaniem sądu nie jest odpowiadanie na emocje.

- Są sprawy, w których największą trudnością staje się konieczność oddzielenia prawa od emocji. Ta sprawa należy właśnie do takich. Sąd nie jest portalem internetowym, nie jest studiem telewizyjnym i nie jest miejscem realizacji społecznego gniewu. Sąd jest miejscem, w którym obowiązuje wyłącznie prawo - mówiła. Adwokat przekonywała, że jeszcze przed rozpoczęciem procesu Łukasz Żak został osądzony przez opinię publiczną.

- Nie sposób pominąć, że była to jedna z najbardziej medialnych spraw ostatnich lat. Praktycznie każdy etap postępowania był komentowany. Pojawiały się wypowiedzi polityków, komentatorów i osób, które nigdy nie zapoznały się z aktami sprawy. Powstał medialny obraz człowieka, który przestał być człowiekiem. Stał się symbolem, twarzą społecznego oburzenia i obiektem powszechnej nienawiści. Zapadł wyrok opinii publicznej, ale sąd nie może stać się uczestnikiem tej debaty - argumentowała. Dodała, że prawo do rzetelnego procesu przysługuje każdemu oskarżonemu, niezależnie od skali społecznych emocji.

- Obrona nie będzie twierdziła, że oskarżony nie prowadził pojazdu ani że doszło do zwykłego zdarzenia drogowego. Rolą obrońcy jest dopilnowanie, aby odpowiedzialność karna została ustalona dokładnie w takim zakresie, jaki wynika z dowodów.

Jej zdaniem Łukasz Żak od początku przyznawał, że doprowadził do wypadku, jednak odpowiada za czyn nieumyślny.

- Przyznał, że popełnił błąd. Tragiczny i niewybaczalny, ale nadal błąd, a nie zbrodniczy plan. Nie można dopuścić do sytuacji, w której tragiczne skutki prowadzą do traktowania sprawcy tak, jakby odpowiadał za przestępstwo umyślne przeciwko życiu - mówiła.

Obrona wskazuje na opinię psychiatrów

Adwokat zwróciła uwagę również na opinię sądowo-psychiatryczną sporządzoną w toku procesu. Podkreśliła, że biegli wprawdzie uznali Łukasza Żaka za poczytalnego, ale opisali także jego obecny stan psychiczny. Z opinii wynika, że oskarżony leczy się psychiatrycznie, zmaga się z zaburzeniami adaptacyjnymi, problemami ze snem i przewlekłym stresem. W ocenie obrony sąd powinien uwzględnić te okoliczności przy wymiarze kary.

Obrończyni odniosła się także do ucieczki Łukasza Żaka po wypadku. Nie kwestionowała, że jego zachowanie było niewłaściwe, ale przekonywała, że ostatecznie sam zgłosił się niemieckim funkcjonariuszom.

– Nie został zatrzymany w wyniku wytropienia przez organy ścigania. Po licznych rozmowach ze mną sam zgłosił się do jednostki policji w Niemczech. To nie jest okoliczność, za którą należy go nagradzać, ale jest istotna z punktu widzenia procesu karnego – mówiła.

Łukasz Żak krótko przeprosił

Na zakończenie rozprawy krótko wypowiedział się sam Łukasz Żak. - Nigdy w życiu nie chciałem, żeby doszło do takiej tragedii. Jeszcze raz bardzo przepraszam za to, co się stało - powiedział przed sądem.