Agresja zamiast skruchy
Plac Zbawiciela, będący jedną z wizytówek Warszawy, regularnie pada ofiarą wandali niszczących elewacje. Niedawno głośno było o dewastacji pociągu metra na stacji Stokłosy, a teraz kolejny incydent miał miejsce w ścisłym Śródmieściu. Tym razem sprawca został nagrany podczas niszczenia budynku, ale obecność świadka i kamery nie zrobiła na nim żadnego wrażenia. Mężczyzna nie tylko nie przerwał procederu, ale wręcz zachowywał się butnie.
Świadkiem zdarzenia był Tomasz Kammel, który zauważył mężczyznę nanoszącego farbę na ścianę jednej z kamienic. Dziennikarz postanowił zainterweniować, wyciągając telefon i rejestrując całe zajście z bliska. Zuchwałość wandala okazała się zaskakująca, gdyż zamiast ucieczki, skierował on w stronę nagrywającego strumień wyzwisk.
"Jesteś zamkniętym łbem i głupią pałą"
Prezenter opublikował wideo w swoich mediach społecznościowych, jasno określając swoje stanowisko wobec tego typu działań. Zaznaczył, że choć docenia wartościowy street art i murale, to nie ma zgody na dewastację przestrzeni publicznej. W jego ocenie „szybkie bazgroły na czyjejś elewacji” nie mają nic wspólnego ze sztuką.
"Powiedzcie, to jeszcze bunt, czy już zwykłe niszczenie?"
Plaga zniszczeń w stolicy
Problem nielegalnego graffiti dotyka wielu reprezentacyjnych punktów Warszawy. Szczególnie widoczne jest to na ulicy Marszałkowskiej, gdzie trudno znaleźć budynek wolny od bazgrołów. Podobny los spotyka ulicę Chmielną, która mimo niedawnej rewitalizacji i gruntownego remontu, wciąż jest systematycznie oszpecana przez domorosłych malarzy.
Stołeczny ratusz od lat stara się cywilizować sztukę uliczną, wyznaczając specjalne strefy Free Graffiti. Są to miejsca, gdzie każdy może legalnie tworzyć malunki, nie narażając się na konflikt z prawem ani nie niszcząc prywatnego mienia. Władze miasta przypominają, że realizacja pasji artystycznych nie musi wiązać się z wandalizmem i naruszaniem cudzej własności.
Tomasz Kammel zaatakowany przez grafficiarza na placu Zbawiciela: