Spis treści
Dramat na Żoliborzu. Interwencja po zgłoszeniu sąsiadów zakończona upadkiem mężczyzny z wysokości
Do tragicznych scen doszło 4 maja w jednym z bloków przy ulicy Powązkowskiej 68 na warszawskim Żoliborzu. Zaniepokojeni lokatorzy wezwali służby, czując silny, odrzucający zapach dobiegający z sąsiedniego mieszkania. Sąsiedzi podejrzewali, że wewnątrz znajduje się martwy człowiek. Przybyli na miejsce policjanci nie zdołali nawiązać kontaktu z nikim w środku, dlatego poproszono o wsparcie straż pożarną. Mundurowi planowali dostać się na balkon za pomocą specjalistycznego podnośnika. Właśnie wtedy przebywający w lokalu mężczyzna otworzył okno z drugiej strony budynku. Wyrzucił na zewnątrz linę i zaczął po niej schodzić. Niestety, desperacka ucieczka zakończyła się fatalnie – spadł z wysokości trzeciego piętra. Ratownicy błyskawicznie podjęli reanimację, jednak życia poszkodowanego nie udało się ocalić.
Rozkładające się ciało. Zmarli to 50-letni bracia?
Kiedy funkcjonariusze ostatecznie weszli do lokalu, natrafili na drugie zwłoki. To ich stan wywołał odór, który wcześniej zaniepokoił mieszkańców bloku. Na obecnym etapie śledczy nie podają dokładnego czasu zgonu tej osoby. Jak informuje profil Miejski Reporter, nieoficjalnie mówi się, że zmarli to prawdopodobnie bracia w wieku około 50 lat. Wiele wskazuje na to, że jeden z nich przez dłuższy czas żył pod jednym dachem z rozkładającym się ciałem. Policyjni technicy oraz kryminalni pracowali na miejscu zdarzenia do późnych godzin nocnych, zabezpieczając wszelkie ślady. Służby pod ścisłym nadzorem prokuratury będą teraz drobiazgowo wyjaśniać, w jakich okolicznościach nastąpiła śmierć w mieszkaniu oraz dlaczego drugi z mężczyzn zdecydował się na tak ryzykowną próbę wydostania się z budynku.