Katastrofa budowlana w Mławie. Jest przełom w śledztwie po śmierci braci

2026-03-04 11:07

Płoccy śledczy postawili zarzuty przedsiębiorcy odpowiedzialnemu za prace montażowe w dawnej bazie PKS w Mławie. Ustalenia wskazują, że bezpośrednim powodem katastrofy budowlanej było błędne nawiercanie elementów nośnych. Życie straciło dwóch spokrewnionych ze sobą mężczyzn, a kolejna osoba odniosła obrażenia.

  • W mławskiej hali doszło do zarwania dachu.
  • Ofiarami śmiertelnymi są dwaj bracia zatrudnieni przy montażu.
  • Przedsiębiorca usłyszał prokuratorskie zarzuty.
  • Śledczy ustalili przyczyny dramatu.

Zarzuty dla właściciela firmy po tragedii w Mławie

20 listopada 2024 roku przy ulicy Grota-Roweckiego runęła ściana oraz zadaszenie obiektu. Jak relacjonował mławski starosta Witold Okumski, zdarzenie miało miejsce na terenie dawnej bazy PKS, służącej jako prywatna stacja diagnostyczna. Wypadek okazał się tragiczny dla dwóch braci w wieku 29 i 30 lat, którzy zajmowali się instalacją systemów monitoringu – obaj zginęli na miejscu. Obrażenia odniósł również 30-letni pracownik innej firmy działającej w tym samym budynku. Pomocy medycznej wymagały ponadto dwie inne osoby, które choć fizycznie nie ucierpiały, znalazły się w stanie silnego szoku wywołanego katastrofą.

Tutaj zginęło 65 osób. To największa katastrofa budowlana w historii

Początkowo postępowanie wyjaśniające prowadziła miejscowa prokuratura, jednak ze względu na wagę sprawy, przejęła ją Prokuratura Okręgowa w Płocku. Kluczowym elementem dochodzenia stała się ekspertyza sporządzona przez biegłego z dziedziny budownictwa, która precyzyjnie określiła powody naruszenia stabilności konstrukcji hali.

Rzecznik prasowy płockiej prokuratury, Bartosz Maliszewski, poinformował Polską Agencję Prasową o postępach w śledztwie. Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego jednej osobie przedstawiono zarzuty sprowadzenia katastrofy budowlanej oraz zaniedbań w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy.

Mimo że podejrzanemu przypisuje się działanie nieumyślne, kodeks karny przewiduje surowe konsekwencje. Ze względu na fakt, że w gruzach zginęło dwóch mężczyzn, właścicielowi firmy grozi kara pozbawienia wolności nawet do 8 lat.

Dalsze działania prokuratury w sprawie zawalenia hali

Śledczy z Płocka podkreślają, że postawienie zarzutów nie zamyka jeszcze sprawy. Konieczne jest bowiem rozpatrzenie wniosków dowodowych składanych przez strony oraz przeanalizowanie finalnego raportu z kontroli przeprowadzonej przez Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego.

Do tej pory funkcjonariusze przesłuchali szereg osób, w tym poszkodowanych oraz ich przełożonych. Zdecydowano się także na szczegółowe oględziny rumowiska, ocalałej części hali oraz terenu wokół niej przez zewnętrzne podmioty. Ze względu na wysokie ryzyko dalszego zawalenia się niestabilnych elementów, użyto specjalistycznego drona oraz skanera 3D do bezpiecznego przeprowadzenia tych czynności.