Trzy lata temu jej ciało znaleziono w hotelowej wannie. Wiadomo, kto jest mordercą, ale nikt nie może go znaleźć

2026-10-19 14:37

1095 dni. Tyle czasu minęło od momentu, gdy w wannie warszawskiego hotelu znaleziono ciało 26-letniej Izabeli. Dziś, w trzecią rocznicę tej wstrząsającej zbrodni, jej morderca, zidentyfikowany w poprzednim roku przez polską prokuraturę, wciąż pozostaje na wolności. − Sprawca zaraz po dokonaniu zabójstwa opuścił teren RP i aktualnie może znajdować się na terenie Białorusi − mówi prokuratura.

Grób Izabeli z kwiatami i zniczami. Na miniaturze obok poszukiwany Eryk Piatrou. O zbrodni przeczytasz na Eska Warszawa.
Autor: AL

Trzy lata. Tyle czasu wystarczyło, by prokuratura ustaliła tożsamość mordercy, wydała za nim list gończy i... zatrzymała się przed wysokim murem. Sprawcą brutalnego zabójstwa 26-letniej księgowej z Krakowa jest Eryk Piatrou, obywatel Białorusi. Problem w tym, że zaraz po dokonaniu zbrodni mężczyzna uciekł z kraju. Jego prawdopodobnym miejscem pobytu jest Białoruś. A w obecnej sytuacji politycznej współpraca prawna między Warszawą a Mińskiem praktycznie nie istnieje.

Dla polskiego wymiaru sprawiedliwości Piatrou jest niczym duch. Jest poszukiwany listem gończym, ale wciąż się wymyka. Jego dane widnieją w policyjnych systemach, ale fizycznie jest poza jakimkolwiek zasięgiem.

Jak zginęła Izabela?

Trzeba cofnąć się do października 2023 roku. Izabela, młoda mężatka z Krakowa, 13 października miała po pracy pojechać do swoich rodziców w Tomicach. Nigdy tam nie dotarła. Ostatni kontakt z bliskimi nawiązała przez komunikator w poniedziałek, 16 października. Potem jej telefon zamilkł.

Zaniepokojony mąż, z którym była w związku od półtora roku, zgłosił jej zaginięcie. Początkowo sprawa została zakwalifikowana jako zaginięcie bez bezpośredniego zagrożenia dla życia. Nikt nie przypuszczał najgorszego.

Prawdziwy horror rozegrał się 300 kilometrów od jej domu. 19 października 2023 roku pracownicy hotelu przy ulicy Grzybowskiej w Warszawie, zaniepokojeni brakiem kontaktu z gościem, weszli do pokoju. W wannie znaleźli ciało młodej kobiety. To była Izabela.

Wyniki sekcji zwłok, które prokuratura ujawniła po pewnym czasie, były jednoznaczne: „uduszenie gwałtowne spowodowane uciskiem pętli na narządy szyi”. Nie było mowy o wypadku. To było brutalne, zaplanowane morderstwo.

Przełom w śledztwie

Po wielu miesiącach żmudnej pracy analitycznej, zbierania śladów i przesłuchań, śledczy w końcu dokonali przełomu. Ustalili, że za zbrodnią stoi Eryk Piatrou, urodzony w 1992 roku.

W przedmiotowej sprawie wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutu zabójstwa obywatelowi Republiki Białorusi − Erykowi Piatrou s. Victora. Jak ustalono sprawca zaraz po dokonaniu zabójstwa opuścił teren RP i aktualnie może znajdować się na terenie Białorusi − informowała wówczas prokuratora.

Na tej podstawie Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa wydał postanowienie o tymczasowym aresztowaniu, co było podstawą do wystawienia listu gończego. Zdjęcie i dane Piatrou obiegły media. Wydawało się, że sprawiedliwość jest kwestią czasu.

Co dalej?

Dziś, trzy lata po zbrodni, sprawa formalnie wciąż się toczy. W praktyce jest zamrożona. Eryk Piatrou, jeśli faktycznie przebywa na Białorusi, może czuć się bezpieczny. Polska nie ma żadnych instrumentów, by zmusić reżim Łukaszenki do wydania obywatela oskarżonego o morderstwo.

Mężczyźnie w Polsce grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Sonda
Jaka powinna być kara za zabójstwo?

ROLKI