Ugryzł policjanta i zaatakował gazem. Nie żyje 37-latek po interwencji w Warszawie

2026-06-22 10:11

Dramatyczne sceny rozegrały się w niedzielny poranek na warszawskiej Białołęce. Patrol policji został wezwany do agresywnego 37-latka, który prawdopodobnie znajdował się pod wpływem środków odurzających. Mężczyzna spryskał funkcjonariuszy gazem, wyskoczył przez okno i ukrył się w pobliskim garażu. Podczas obezwładniania stracił przytomność, a zaledwie kilka godzin później zmarł w placówce medycznej.

Niebieski odblaskowy pasek z białym napisem POLICJA widoczny na boku radiowozu, symbolizujący interwencje służb porządkowych, o których piszemy na naszym portalu.
Autor: mraj/ Archiwum prywatne

Dramatyczna interwencja policji na warszawskiej Białołęce

W niedzielę 21 czerwca około godziny 9:00 służby odebrały niepokojące zgłoszenie z ulicy Przejezdnej na warszawskiej Białołęce. Mundurowi mieli podjąć interwencję wobec 37-latka, który zachowywał się niezwykle agresywnie w stosunku do innej osoby przebywającej z nim pod jednym dachem. Ze wstępnych relacji wynikało, że mężczyzna mógł znajdować się pod wpływem nieznanych substancji odurzających. Sytuacja nabrała tempa, ponieważ w trakcie dojazdu patrolu na miejsce oficer dyżurny odebrał kolejny telefon spod tego samego adresu. Tym razem dzwonił sprawca całego zamieszania, twierdząc paradoksalnie, że to jemu grozi śmiertelne niebezpieczeństwo ze strony domownika.

Gdy stróże prawa pojawili się pod wskazanym adresem, spotkali kobietę, która skierowała ich prosto do zamkniętego pokoju. Funkcjonariusze próbowali nawiązać spokojny dialog z ukrywającym się wewnątrz 37-latkiem i otworzyć drzwi. Zamiast się uspokoić, agresywny mężczyzna spryskał mundurowych miotaczem gazu, po czym błyskawicznie ewakuował się z mieszkania, wyskakując przez okno usytuowane na parterze budynku.

Tragiczna śmierć 37-latka. Mężczyzna ugryzł policjanta

Uciekinier postanowił schronić się w pobliskim garażu. Podczas próby zatrzymania 37-latek stawiał zdecydowany, czynny opór, był silnie pobudzony i w ogóle nie chciał współpracować z policją. W trakcie dynamicznego obezwładniania przez funkcjonariuszy niespodziewanie doszło u niego do nagłej utraty przytomności. Mundurowi bezzwłocznie przystąpili do akcji reanimacyjnej i wezwali na miejsce ratowników medycznych. Poszkodowany został przetransportowany do szpitala, jednak mimo usilnych starań personelu medycznego zmarł zaledwie kilka godzin po zdarzeniu.

W wyniku tej wyjątkowo trudnej interwencji ranni zostali również sami stróże prawa, którzy musieli udać się do placówki medycznej. Jeden z policjantów został dotkliwie ugryziony w rękę przez agresywnego napastnika. Z kolei drugi mundurowy wymagał pilnej pomocy po bezpośrednim kontakcie z rozpylonym gazem pieprzowym. Obaj trafili ostatecznie na obserwację lekarską.

Prokuratura zbada okoliczności policyjnej interwencji w Warszawie

O fatalnych skutkach niedzielnych wydarzeń natychmiast poinformowano miejscowego prokuratora. Zgodnie z bezwzględnymi procedurami formacji przebieg policyjnej akcji zostanie teraz poddany bardzo wnikliwej ocenie przez komórki do spraw kontroli. Równolegle własne i niezależne czynności wyjaśniające w tej budzącej ogromne emocje sprawie prowadzi już Wydział Kontroli Komendy Stołecznej Policji.

Zaangażowani śledczy mają przed sobą skomplikowane zadanie odtworzenia wszystkich faktów. Ich nadrzędnym celem jest rzetelne ustalenie dokładnych przyczyn śmierci zmarłego w szpitalu pacjenta, a także drobiazgowe zbadanie samego procesu obezwładniania oraz momentu, w którym zatrzymany stracił przytomność w garażu.

Sonda
Czy policja powinna szybko publikować komunikaty po głośnych interwencjach?
Powrót z interwencji zamienił się w walkę o życie kobiety. Policjanci ruszyli na pomoc