Spis treści
Zmarł po powrocie z nocnej służby
Mariusz S., 47-letni doświadczony funkcjonariusz warszawskiej straży miejskiej, zmarł 10 sierpnia 2026 roku, zaraz po zakończeniu nocnej zmiany. Z informacji zgromadzonych przez „Super Express” nie wynika jednoznacznie, co było bezpośrednim powodem zgonu. Brakuje też jasnych dowodów na to, że śmierć miała związek z wykonywaną wówczas pracą. Mimo to pojawiły się wątpliwości na temat planowania służby funkcjonariusza oraz jego predyspozycji zdrowotnych. Temat przyciągnął uwagę władz miasta.
Miasto rozpoczęło kontrolę
Monika Beuth, rzeczniczka prasowa Urzędu m.st. Warszawy, w rozmowie z „SE” zaznaczyła, że każda tego typu sprawa jest dokładnie i indywidualnie rozpatrywana.
− Faktem jest, że w ostatnim czasie zmarło dwóch strażników. Każdy z takich przypadków wymaga indywidualnego podejścia. Jeśli mówimy o drugim przypadku, to po wstępnej analizie dokumentów na ten moment nic nie wskazuje, że przyczyny śmierci należy doszukiwać się w efekcie zaniedbań przełożonych. Niemniej jednak Dyrektor Stołecznego Centrum Bezpieczeństwa, w ramach posiadanych kompetencji, rozpoczął kontrolę w zakresie planowania i czasu pracy oraz ograniczeń wynikających z zaleceń i ich realizacji. SCB wezwało komendanta SM do przedstawienia w tej kwestii szczegółowych wyjaśnień i dokumentacji.
Działania Ratusza nie zatrzymały się na oświadczeniu. Stołeczne Centrum Bezpieczeństwa zamierza zweryfikować organizację pracy Mariusza S. oraz upewnić się, czy przestrzegano jakichkolwiek zaleceń dotyczących jego stanowiska.
Informacja o tragedii dotarła także do Marka Borkowskiego, radnego dzielnicy Praga-Południe, który zdecydował się skontaktować z redakcją „Super Expressu”.
− To niestety już kolejna śmierć w szeregach warszawskiej Straży Miejskiej. Podobnie jak w poprzednich i jej okoliczności budzą szereg wątpliwości ze strony kolegów oraz koleżanek. Najwyższy czas, aby przełożeni skutecznie zadbali o warunki służby, ale też stan zdrowia funkcjonariuszy. Przede wszystkim nie obciążaniu trudami ciężkiej służby osób starszych i z problemami zdrowotnymi.
Straż miejska komentuje. Mariusz S. miał aktualne orzeczenie bez ograniczeń
Swoje stanowisko w tej sprawie zaprezentowała również Straż Miejska. Zgodnie z komunikatem Referatu Prasowego, Mariusz S. dysponował ważnym zaświadczeniem od lekarza medycyny pracy z 21 stycznia 2026 roku. Jak przekazano dziennikowi „SE”, dokument ten nie narzucał żadnych ograniczeń w pełnieniu służby na jego stanowisku.
− Z całą stanowczością chcemy podkreślić, że w Straży Miejskiej m.st. Warszawy przestrzegane są przepisy prawa pracy, w tym dotyczące czasu pracy, odpoczynku oraz wykonywania obowiązków zgodnie z aktualnymi orzeczeniami lekarskimi, bez których żaden funkcjonariusz nie zostanie dopuszczony do wykonywania czynności służbowych.
Przedstawiciele jednostki argumentują, że oceny lekarskie weryfikują możliwości pracowników do pełnienia obowiązków, biorąc pod uwagę również trudne i niesprzyjające warunki. Formacja zaznacza ponadto, że wszelkie harmonogramy przygotowywane przez kadrę kierowniczą są opracowywane zgodnie z zasadami Kodeksu pracy.
Dodatkowo Straż Miejska odniosła się do kariery Mariusza S. Jak wynika z ich informacji, od paru lat funkcjonariusz realizował zadania w Referacie Oskarżycieli Publicznych, pracując stacjonarnie. Decyzją naczelnika i na prośbę samego zmarłego, zrezygnował on wcześniej ze służby patrolowej.
Według informacji ze Straży Miejskiej, od momentu zmiany stanowiska funkcjonariusz nie zgłaszał uwag ani skarg dotyczących swojego środowiska pracy.
Sytuacja wciąż jednak budzi pytania.
Pomimo zapewnień formacji o przestrzeganiu wszelkich procedur, Stołeczne Centrum Bezpieczeństwa kontynuuje sprawdzanie szczegółów organizacji pracy zmarłego. Do najważniejszych analizowanych dokumentów należeć będą harmonogramy dyżurów, ewidencja czasu pracy oraz wszelkie materiały dotyczące ewentualnych obostrzeń. To one ostatecznie zweryfikują, czy deklaracje Straży Miejskiej pokrywają się z faktami.