Wisła w Warszawie znika w oczach. Woda osiągnęła rekordowo niski poziom

Hydrolodzy mają bardzo złe wiadomości dla mieszkańców stolicy. Poziom wody w Wiśle w Warszawie spadł do rekordowego minimum. Przyczyną tej katastrofalnej sytuacji jest potężna fala upałów. Niestety specjaliści zapowiadają, że najgorsze dopiero przed nami.

Nowy rekord niski poziom wody w Wiśle w Warszawie

Trudno uwierzyć, że tak ogromna rzeka traci wodę w zastraszającym tempie, ale mieszkańcy stolicy obserwują to zjawisko na własne oczy. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej przekazał alarmujące dane. W piątek, 7 sierpnia, wodowskaz na stacji Warszawa-Bulwary Wiślane wskazał zaledwie 102 centymetry wody. Taka głębokość sięgałaby zaledwie do pasa dorosłego człowieka.

Poprzedni niechlubny wynik pochodził z września 2025 roku. Wówczas wodowskazy w stolicy pokazały, że Wisła opadła do poziomu 104 centymetrów, co i tak było szokującym odczytem.

Dariusz Witkowski, ekspert IMGW, na antenie Radia Eska wytłumaczył, że głównym powodem dramatycznie niskiego poziomu Wisły są uciążliwe upały i brak jakiegokolwiek deszczu.

– Do tego należy dodać takie czynniki, jak wysoka temperatura, parowanie wody oraz duża ilość roślinności, która swoimi korzeniami pochłania wodę. Sporadyczne, choć intensywne burze nie są w stanie zrównoważyć tych negatywnych czynników. Potrzebujemy długotrwałych okresów spokojnych, niewielkich opadów, aby poziom wody w rzekach wzrósł – wyjaśnia ekspert.

Specjaliści tłumaczą, że tylko powolny opad pozwala wodzie przeniknąć głęboko w glebę. Nagłe i silne burze nie przynoszą oczekiwanego efektu, ponieważ woda błyskawicznie spływa do kanałów, zamiast nawilżać środowisko i rzeki. W Polsce wydano już 78 alertów dotyczących suszy hydrologicznej, w tym dla całego mazowieckiego odcinka Wisły, a problem może potrwać aż do października.

102 centymetry wody w Wiśle. Co to oznacza w praktyce?

Należy jednak pamiętać, że podany stan wody nie jest tożsamy z faktyczną głębokością w każdym miejscu. Odczyt 102 centymetrów wcale nie sugeruje, że można swobodnie przejść przez rzekę z jednego brzegu na drugi. Punkt „0” na wodowskazie to sztucznie ustalona wartość, a nie fizyczne dno rzeki.

Wartość zera wodowskazowego bywa czasami korygowana, na przykład w wyniku wymywania dna. Podobny zabieg wykonano na stacji Warszawa-Bulwary Wiślane, gdzie w listopadzie 2025 roku zdecydowano się obniżyć punkt odniesienia aż o 100 centymetrów.

Wisła w Bydgoszczy niemal wysycha!