Tegoroczna susza daje się Wiśle mocno we znaki. W środę (9 września) wodowskaz Warszawa-Bulwary wskazał tylko 98 cm. To mniej niż podczas rekordowo suchego września 2025 roku. Co prawda w drugiej połowie września poziom wody nieznacznie wzrósł, ale sytuacja nadal jest trudna. We wtorek (22 września) dane IMGW wskazywały około 100 cm. Dla porównania: dolna granica stanów średnich na wodowskazie Warszawa-Bulwary wynosi 180 cm.
A niski poziom Wisły widać gołym okiem. Rzeka odsłania ogromne łachy piasku, a w wielu miejscach pojawiają się fragmenty kamienistego dna. Linia brzegowa cofa się miejscami o wiele metrów. Tam, gdzie przy wyższym stanie wody była rzeka, teraz pojawia się szeroki pas piasku i kamieni. Widok jest porażający…
Szczególnie dobrze widać to w rejonie warszawskich bulwarów. Z jednej strony mamy zabudowane i uregulowane nabrzeże, z drugiej, bardziej naturalne tereny z roślinnością, plażami i terenami zalewowymi. Przy tak niskim stanie wody różnica jest jeszcze bardziej widoczna.
Łodzie mają problem. Porty pustoszeją
Niski stan Wisły coraz mocniej uderza także w żeglugę. Jak informowało ostatnio rdc.pl, część jednostek znajdujących się w Porcie Czerniakowskim miała problem z wypłynięciem na główny nurt rzeki! Niektóre mniejsze łodzie mogły pływać tylko na wybranych odcinkach.
Problemy zaczęły się już latem. Na początku sierpnia duże jednostki praktycznie zniknęły z warszawskiego odcinka Wisły. Trzy promy Warszawskiego Transportu Publicznego oraz statek „Kopernik” nie wypływały na rzekę już od końca lipca.
Wisła może być wyzwaniem dla Warszawy
Niski poziom wody to nie tylko problem dla żeglarzy i właścicieli łodzi. To również wyzwanie dla miejskiej infrastruktury. Bulwary, schody, pomosty, mariny i przystanie są projektowane w bezpośrednim sąsiedztwie rzeki. Problem w tym, że nabrzeże pozostaje w jednym miejscu, a poziom wody może zmieniać się o wiele metrów. Podczas suszy część przestrzeni, która normalnie znajduje się tuż przy wodzie, zaczyna przypominać szeroki taras nad odsłoniętym korytem rzeki.
Tegoroczna susza na Wiśle pogłębiała się przez całe lato. Już na początku sierpnia wodowskaz Warszawa-Bulwary pokazywał 102 cm. Był to wówczas rekordowo niski wynik dla obowiązującego układu pomiarowego. Hydrolodzy IMGW zwracali uwagę, że bardzo niskie stany i przepływy notowano również na innych stacjach, między innymi w Warszawie-Nadwilanówce i Modlinie.
Co dalej?
Przez lata przy planowaniu terenów nad Wisłą najważniejszym problemem było zagrożenie powodziowe. Teraz coraz większe znaczenie ma przeciwne zjawisko: długotrwała susza i bardzo niski poziom rzeki. To ważne m.in. dla projektowania marin, pomostów, przystani i infrastruktury rekreacyjnej. Coraz większym wyzwaniem może być również transport wodny.
Warszawska Wisła pokazuje właśnie swoje zupełnie inne oblicze. W ciągu kilku tygodni rzeka potrafi odsłonić ogromne fragmenty swojego dna i cofnąć linię brzegową o wiele metrów. Dla mieszkańców to niezwykły widok. A dla miasta to poważny sygnał, że trzeba brać pod uwagę nie tylko wysoką wodę, ale również coraz dłuższe okresy suszy.