Strażnicy walczyli z czasem na Wawrze
Do mrożącego krew w żyłach zdarzenia doszło w środę, 14 stycznia, w dzielnicy Wawer. Około godziny 20:55 patrol z VII Oddziału Terenowego otrzymał zgłoszenie o leżącym na ulicy człowieku. Informacja pochodziła od przechodnia, który zauważył nieruchomą postać przy ulicy Zagórzańskiej. Widok, który funkcjonariusze zastali na miejscu, był przerażający.
Około 40-letni mężczyzna zwisał bezwładnie z plastikowej skrzyni na piasek, z głową opadającą w dół. Był nieprzytomny i nie dawał żadnych oznak życia. Jego ciało było lodowate w dotyku, nie stwierdzono ani oddechu, ani wyczuwalnego pulsu. Strażnicy miejscy, poinformowani, że pogotowie jest już w drodze, nie tracili ani sekundy.
– Wiedzieliśmy, że w sytuacji wychłodzenia funkcje życiowe są trudno wyczuwalne – relacjonował później młodszy inspektor Jacek Szostakiewicz, jeden z interweniujących strażników. Funkcjonariusze natychmiast sięgnęli po defibrylator AED, który od niedawna znajduje się na wyposażeniu radiowozów, i przystąpili do resuscytacji.
Przez ponad 20 minut, aż do przyjazdu pierwszej karetki, strażnicy na zmianę prowadzili masaż serca, stosując się do komend wydawanych przez urządzenie. – To były minuty, a wydawały się wiecznością – dodał drugi z funkcjonariuszy. Walka o przywrócenie funkcji życiowych była niezwykle wyczerpująca, ale nikt nie myślał o przerwaniu akcji. Wiedzieli, że każda sekunda jest na wagę złota i może zdecydować o życiu lub śmierci mężczyzny. To doskonały przykład, jak ważna jest znajomość zasad pierwszej pomocy.
Profesjonalna pomoc i walka w karetce
Gdy na miejsce dotarł zespół ratownictwa medycznego, strażnicy pomogli przenieść mężczyznę do ambulansu. Tam podłączono go do specjalistycznej aparatury. Resuscytację kontynuowano z wykorzystaniem systemu do mechanicznej kompresji klatki piersiowej. Diagnostyka wykazała, że mężczyzna znajdował się w stanie głębokiej hipotermii – temperatura jego ciała wynosiła zaledwie 26,5°C.
Po kilkudziesięciu minutach nieustannej walki, mężczyzna został zabrany do szpitala. Okoliczności, w jakich 40-latek znalazł się w tak dramatycznej sytuacji, będą teraz wyjaśniane przez policję.
Nasza redakcja próbowała dowiedzieć się, jakie są dalsze losy mężczyzny, jednak służby nie przekazują tych informacji z uwagi na to, iż są to dane wrażliwe przyjętego do szpitala pacjenta.
Akcja ratunkowa na Wawrze 14.01.2026: