Zabił ojca i 13-letniego syna jadąc pod prąd. Zapadł surowy wyrok, ale prokuratura zapowiada apelację

Sąd nie miał pobłażania dla Dawida F., sprawcy tragicznego wypadku na warszawskim Wybrzeżu Gdyńskim, w którym zginął 45-letni Norbert L. i jego 13-letni syn. Kierowca opla, jadący pod prąd, został skazany na 15 lat więzienia. Prokuratura wnosiła o 19 lat i już zapowiedziała zaskarżenie tego wyroku.

Tragiczny wypadek na Wybrzeżu Gdyńskim

Do dramatycznego zdarzenia doszło 10 lipca 2025 roku w Warszawie. Norbert L. (45 lat) oraz jego 13-letni syn Wojtek wracali motocyklem Yamaha z piłkarskiego meczu Legii. Podróżowali Wybrzeżem Gdyńskim, kiedy nagle na ich drodze pod prąd pojawił się Opel Vectra kierowany przez Dawida F. Rozpędzone do 108 km/h auto zderzyło się czołowo z motocyklistami. W wyniku potężnego uderzenia obaj poszkodowani zostali wyrzuceni z pojazdu. Natychmiast podjęto reanimację. Śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego przetransportował chłopca do lecznicy, a jego ojciec trafił tam karetką. Niestety, obrażenia okazały się zbyt poważne i następnego dnia obaj zmarli.

Wójt Wieliszewa, Paweł Kownacki, wspominał 45-latka jako wspaniałego człowieka i społecznika, którego wszyscy znali. Zaznaczył, że jego śmierć to ogromny cios nie tylko dla bliskich, ale też dla pacjentów i przyjaciół. Dodał, że zmarły 13-latek miał wkrótce rozpocząć naukę w ósmej klasie.

Tragedia wstrząsnęła również społecznością Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II. Dyrekcja, nauczyciele oraz koledzy i koleżanki pożegnali Wojtka w poruszających słowach, podkreślając, że był to pogodny, życzliwy i otwarty chłopiec, którego po prostu nie dało się nie lubić.

„Z jego twarzy niemal nigdy nie znikał uśmiech, a pozytywne nastawienie do życia udzielało się innym. Był umysłem ścisłym, szczególnie wyróżniał się w matematyce. Szybko i logicznie myślał, z łatwością wykonując nawet najtrudniejsze zadania. Jego logiczne podejście do problemów uwidaczniało się również w codziennych sytuacjach – praktycznie i skutecznie pokonywał wszelkie trudności, potrafił odpowiednio reagować w kłopotliwych momentach i skomplikowanych sytuacjach. Wojtek był wyjątkowy nie tylko ze względu na wiedzę i umiejętności, ale przede wszystkim z powodu okazywanego ciepła, życzliwości i pomocy innym. Jego obecność w naszej społeczności szkolnej była prawdziwym darem, a wspomnienie o nim pozostanie z nami na zawsze. Będzie nam go bardzo brakowało”

Ucieczka z miejsca zdarzenia i zatrzymanie sprawców

W oplu znajdowały się dwie osoby: kierujący Dawid F. oraz pasażer Mariusz P. Zamiast wezwać służby lub ratować poszkodowanych, zbiegli oni z miejsca wypadku. Funkcjonariusze policji ujęli ich dzień później. Po kilku miesiącach sformułowano akt oskarżenia. Dawid F. odpowiadał przed sądem za umyślne naruszenie zasad ruchu drogowego oraz kierowanie autem w okresie obowiązywania trzyletniego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Według informacji przekazanych przez rzecznika Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prokuratora Piotra Antoniego Skibę, główny oskarżony przyznał się do winy.

„Oskarżony Dawid F. przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i złożył wyjaśnienia korespondujące ze zgromadzonym materiałem dowodowym. Wyjaśnił, że po zderzeniu zatrzymał pojazd i uciekł, gdyż spanikował i bał się konsekwencji, miał bowiem świadomość obowiązującego go zakazu prowadzenia pojazdów. Po ucieczce z miejsca zdarzenia wsiadł do taksówki i wrócił do hostelu. W trakcie drogi powrotnej na stacji benzynowej zakupił alkohol, który wypił w taksówce i w pokoju, który wynajmował”

Z kolei Mariuszowi P. postawiono zarzut nieudzielenia pomocy umierającemu 45-latkowi oraz jego 13-letniemu synowi. Mężczyzna ten nie przyznał się do stawianych mu zarzutów.

Wcześniejsze problemy sprawców z prawem i surowe wyroki

Śledczy ustalili, że obaj mężczyźni mieli już wcześniej konflikt z prawem. Dawid F. był w przeszłości karany za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości, natomiast Mariusz P. odpowiadał za przestępstwa wymierzone w rodzinę i opiekę, a w momencie zatrzymania ścigano go listem gończym. Obaj oskarżeni trafili do tymczasowego aresztu.

20 lipca 2026 roku prokurator Piotr Antoni Skiba poinformował o wyroku, jaki zapadł w tej głośnej sprawie.

„Sprawca wypadku na Wybrzeżu Gdyńskim, gdzie śmierć ponieśli jadący na motocyklu ojciec i syn, skazany na karę łączną 15 lat pozbawienia wolności. Prokurator żądał 19 lat pozbawienia wolności. Prokuratura żoliborska zapowiada apelację od tego wyroku”

Wobec pasażera, Mariusza P., orzeczono karę roku i 10 miesięcy pozbawienia wolności.