- Sąd przedłużył areszt Adama Cz. o kolejne trzy miesiące.
- W piątek planowane są mowy końcowe w procesie o zabójstwo ratownika medycznego.
- Oskarżonemu grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Polecany artykuł:
Sąd przedłużył areszt oskarżonemu
W środę (22 lipca) przed Sądem Okręgowym w Siedlcach odbyło się posiedzenie dotyczące dalszego stosowania tymczasowego aresztowania wobec Adama Cz. (59 l.), oskarżonego o zabójstwo ratownika medycznego Cezarego L. oraz usiłowanie zabójstwa drugiego członka zespołu ratownictwa medycznego. Sąd zdecydował o przedłużeniu środka zapobiegawczego o kolejne trzy miesiące.
Już w piątek zaplanowano następną rozprawę. Prokuratura liczy, że uda się wygłosić mowy końcowe, choć zastrzega, że wszystko zależy od przebiegu posiedzenia.
- Zależy to od dalszego toku sprawy i czynności, które muszą zostać wykonane. Pozostało przesłuchanie jednego świadka - powiedział se.pl prokurator Kamil Żmudziński z Prokuratury Okręgowej w Siedlcach.
Za zabójstwo ratownika grozi mu dożywocie
Adam Cz. odpowiada za zabójstwo ratownika medycznego i usiłowanie zabójstwa drugiego medyka. Prokuratura zarzuca mu zbrodnię zagrożoną karą dożywotniego pozbawienia wolności. Z uwagi na motywację, która zdaniem śledczych zasługuje na szczególne potępienie, minimalny wymiar kary wynosi 15 lat więzienia. Podczas śledztwa 59-latek przyznał się do zarzucanych mu czynów, jednak twierdził, że nie pamięta samego ataku.
- Wiem, co się stało, kiedy byłem u znajomych konkubiny, ale nie wiem, dlaczego to zrobiłem - mówił przed sądem.
Utrzymywał również, że tamtego dnia był pijany.
- Tego popołudnia urwał mi się film, bo popiłem leki wódką - wyjaśniał.
„Chciał wrócić do więzienia”
Jednym z najbardziej poruszających momentów procesu były zeznania Elżbiety K. (69 l.), konkubiny oskarżonego. Kobieta zapewniała, że nie widziała samego ataku, ponieważ przebywała wtedy u sąsiadki. Opowiedziała jednak o rozmowach, które prowadziła z Adamem Cz. jeszcze przed tragedią.
- Adama znam od trzech lat. Przed zdarzeniem zwierzał mi się, że odsiedział 16 lat w więzieniu i chciałby tam wrócić, bo ma tylko 800 zł z opieki. Mówił, że za kratkami będzie mu lepiej, bo miałby dożywotnią emeryturę, telewizor, żarcie i opierunek - zeznała przed sądem.
Ratownicy przyjechali mu pomóc. Doszło do zabójstwa
Do tragedii doszło wieczorem 25 stycznia 2025 roku w jednym z mieszkań przy ul. Sobieskiego w Siedlcach. Zespół ratownictwa medycznego został wezwany do mężczyzny z urazem głowy. Na miejscu medycy zastali pijanego 59-latka. Kiedy zaproponowali przewiezienie go do szpitala i założenie szwów, doszło do nagłego ataku.
Według ustaleń śledczych Adam Cz. ugodził nożem w klatkę piersiową ratownika Cezarego L., a następnie zranił w rękę drugiego członka zespołu, Mateusza M. 64-letni Cezary L. został przewieziony do szpitala, jednak mimo wysiłków lekarzy zmarł jeszcze przed rozpoczęciem operacji. Bezpośrednią przyczyną śmierci był rozległy uraz serca.