Zapłacili 30 tys. zł za wycieczkę. Zamiast na Madagaskar wysłali ich do Radomia

To miały być wymarzone, rodzinne wakacje na południu Afryki. Pani Joanna zapłaciła prawie 30 tys. zł za podróż na Madagaskar, licząc na wylot z pobliskiego Lotniska Chopina. Zaledwie dwa dni po wpłacie pieniędzy dowiedziała się, że start zaplanowano z Radomia. Oburzona klientka opisuje sprawę w mediach.

Budynek terminala Lotniska Warszawa-Radom w słońcu. O zmianach wylotów na Madagaskar przeczytasz na Eska Warszawa.
Autor: Materiały prasowe/ Materiały prasowe

Wylot z Radomia zamiast Lotniska Chopina. Itaka zmienia plany

Turystka, niezadowolona z podejścia biura podróży, podzieliła się swoją historią z „Gazetą Wyborczą”. Pani Joanna nie ukrywa rozczarowania. Przyznaje, że przy tak wysokich kosztach wyjazdu oczekiwała obsługi na poziomie premium.

Kobieta podkreśla, że lokalizacja wylotu była kluczowa przy wyborze oferty biura Itaka. Start z Lotniska Chopina wydawał się niezwykle dogodny, ponieważ mieszkanka Ursynowa mogłaby szybko i łatwo dotrzeć na miejsce.

Rezerwacja wycieczki miała miejsce w czerwcu, a całą sumę, zbliżoną do 30 tys. zł, turystka uregulowała 7 września. Niestety, już dwa dni później nadeszła wiadomość o niespodziewanej zmianie lotniska, co wywołało u niej spore niezadowolenie.

W rozmowie ze stołeczną „GW” pani Joanna tłumaczy, że bezpośredni dojazd z Ursynowa na Okęcie był istotnym czynnikiem decyzyjnym. Zaznacza, że podróż do Radomia jest o wiele bardziej uciążliwa i czasochłonna.

Dojazd z Ursynowa do Radomia. Niezadowolona turystka musi zmienić organizację

Start maszyny kierującej się do Nosy Be przewidziano na 27 września. Zamiast z Warszawy, pasażerowie muszą wylecieć z Lotniska Warszawa-Radom. Dla pani Joanny oznacza to poważne komplikacje. Zamiast krótkiej trasy na Okęcie, rodzinę czeka podróż do oddalonego o około 100 kilometrów portu, co zajmuje ponad godzinę samochodem lub blisko trzy godziny pociągiem.

Wydłużona droga to także dodatkowe koszty związane z paliwem, parkingiem czy ewentualnym wynajmem transportu. Jak przekazuje turystka, organizator nie zapewnił darmowego przejazdu z Warszawy do Radomia, co przy obecnych cenach paliw stanowi spore utrudnienie.

Kobieta przyznaje dziennikarzom, że biuro podróży nawet nie wyraziło ubolewania i nie przeprosiło za zaistniałą sytuację.

Mimo tych niedogodności, pani Joanna nie planuje odwoływać wakacji. Podkreśla, że organizacja urlopu, w tym szczepienia i załatwianie dni wolnych, wymagały od jej rodziny zbyt dużo wysiłku, by teraz zrezygnować.

Przeciążone Lotnisko Chopina. Itaka proponuje skromną rekompensatę

Według informacji przekazywanych przez Itakę, przeniesienie części rejsów do Radomia wynika z problemów z przepustowością terminali w Warszawie. Rosnące natężenie ruchu lotniczego na Okęciu wymusiło na biurze podróży wprowadzenie zmian.

Dla turystów problemy infrastrukturalne nie są jednak żadnym usprawiedliwieniem, dlatego domagają się zwrotu kosztów dojazdu. Biuro przeprasza klientów i niektórym oferuje skromną rekompensatę w wysokości 100 zł, ale na większe zadośćuczynienie podróżni nie mogą liczyć.

W pół minuty zabił pana Franciszka