Zaskakujące nagranie z Dawidem Kacprzykiem. Medyk skomentował aferę. "Mam to w du***"

W sieci pojawiło się nagranie z ukrytej kamery, na którym Dawid Kacprzyk odnosi się do afery wokół Szpitala Południowego w Warszawie. Z materiału opublikowanego przez Portal Zero wynika, że lekarz traktuje zamieszanie ze spokojem, rzucając wulgarne: „Mam to w du***”. Co ciekawe, głównym powodem do zmartwień dla mężczyzny okazał się fakt, że przez skandal nie może przyjeżdżać do pracy luksusowym samochodem.

Lekarz Dawid Kacprzyk w białym fartuchu ze stetoskopem na szyi. O aferze w szpitalu przeczytasz na Eska Warszawa.
Autor: UM Warszawa/ Materiały prasowe

Portal Zero udostępnił w mediach społecznościowych wideo przygotowane przez Monikę Krześniak. Na nagraniu dziennikarka pyta Dawida Kacprzyka, jak ten radzi sobie z całą aferą. Medyk odpowiedział bez większych emocji: „Mam to w du***”. Później przeszedł do tematu swojego auta, tłumacząc, że kupił niedawno Porsche, ale przez zamieszanie nie może nim przyjeżdżać do pracy. Lekarz stwierdził krótko: „No niech to się wszystko powyjaśnia”.

Warto pamiętać, że głośna sprawa wokół Szpitala Południowego i zatrudnionego tam Dawida Kacprzyka wciąż pozostaje niewyjaśniona, a śledztwo w tej kwestii cały czas trwa.

Afera w Szpitalu Południowym. O co chodzi?

Przypomnijmy, że Dawid Kacprzyk kierował SOR-em w Szpitalu Południowym, mimo że wciąż robił specjalizację. Kontrowersje wzbudziły jednak przede wszystkim jego gigantyczne zarobki. Z informacji przekazanych przez portal Zero wynika, że medyk wzbogacił się w zeszłym roku o 1,6 mln zł, pracując w czterech placówkach w Warszawie. W samym Szpitalu Południowym wyrabiał średnio 331 godzin miesięcznie, a jego dyżury potrafiły trwać nawet trzy doby bez przerwy.

Dziennikarze Zero prześledzili także grafiki pracy Dawida Kacprzyka i zestawili je z jego publicznymi występami. Okazało się, że w momentach, gdy lekarz teoretycznie powinien pełnić dyżur w szpitalu, fizycznie znajdował się w studiach telewizyjnych, w Senacie lub w różnych urzędach. Dodatkowo w tle afery przewija się temat tak zwanego saloniku VIP, gdzie politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być leczeni poza kolejnością.

Dymisje w warszawskim szpitalu. Naczelna Izba Lekarska bada sprawę

Po serii ujawnionych informacji w kierownictwie Szpitala Południowego doszło do sporych roszad. Posady stracili członkowie rady nadzorczej, a swoje rezygnacje złożyły dwie wiceprezydentki Warszawy. Sprawie przygląda się bacznie Naczelna Izba Lekarska, która postanowiła zbadać działalność Dawida Kacprzyka.

Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Warszawie. W lipcu śledczy potwierdzili, że Dawid Kacprzyk nie został jeszcze wezwany na przesłuchanie. Tłumaczono to obawą, że zbyt wczesne wezwanie mogłoby przedwcześnie odsłonić dowody i wiedzę, jaką dysponują organy ścigania.

Z kolei pod koniec sierpnia Prokurator Krajowy Dariusz Korneluk zaznaczył, że postępowanie znajduje się w finalnej fazie. Śledczy kończą analizę zebranych dowodów i niedługo zadecydują o ewentualnym postawieniu zarzutów.

Mimo to Dawid Kacprzyk normalnie powrócił do wykonywania zawodu. Jak donosi Zero, mężczyzna założył nawet własny profil w popularnym serwisie Znany Lekarz, jak podaje medium. Źródło: zero.pl