Spis treści
Dramatyczne chwile pożaru w Ząbkach i relacje świadków
Dzień tragedii wiązał się z przerażeniem i ogromnymi emocjami. Dziennikarz "Super Expressu" zebrał wtedy opisy wydarzeń od osób, które w moment straciły wszystko.
− W tym budynku mam mieszkanie na parterze. Całe szczęście, że jest szansa, że nie spłonie. Może będzie zalane, ale dokumenty czy sprzęt jeszcze uda się wynieść. Dom i tak będzie do rozbiórki. Dobrze, że jestem ubezpieczony − opowiadał pan Dariusz.
Inni sąsiedzi wspominali, że ogień bardzo szybko objął cały dach. Dodatkowo wiatr mocno potęgował siłę żywiołu. Straż pożarna prowadziła długą i trudną akcję gaśniczą, a z powodu unoszącego się, szkodliwego dymu, apelowano o nieotwieranie okien.
Śledztwo w sprawie przyczyn pożaru w Ząbkach
Przez kilkanaście miesięcy organy ścigania starały się rozwikłać zagadkę powstania pożaru.
Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, prokurator Karolina Staros, potwierdziła, że to postępowanie było wyjątkowo obszerne. Przesłuchano wielu świadków oraz zabezpieczono dużą ilość dowodów cyfrowych. Na miejscu pracowało kilka zespołów operacyjnych, używając także nowoczesnego sprzętu. Specjaliści z Akademii Pożarniczej przeprowadzili gruntowną analizę sytuacji.
Z ich raportów wynika, że nie można określić jednej, konkretnej przyczyny tragedii. Według biegłych, ogień pojawił się na skutek nieszczęśliwego wypadku. Kategorycznie wykluczono umyślne podpalenie. Nie ma też żadnych śladów wskazujących na to, że pożar wywołał sabotażysta.
Gdzie powstał ogień w bloku w Ząbkach?
Biegli doszli do wniosku, że zarzewie ognia znajdowało się w obrębie konstrukcji dachu. Zauważyli również, że w trakcie powstawania obiektu pominięto ważne zabezpieczenia przeciwpożarowe, sugerowane przez eksperta. Należy jednak pamiętać, że ponad dwie dekady temu przepisy budowlane nie narzucały takich rozwiązań.
Kto ponosi odpowiedzialność za pożar w Ząbkach?
Weryfikowano też, czy winę ponoszą osoby zarządzające budynkiem lub urzędnicy zatwierdzający go do eksploatacji w 2000 roku. Śledztwo wykazało jednak, że administrator dopełniał wszystkich formalności prawnych. Kwestia dawnych decyzji urzędniczych została umorzona z racji przedawnienia.
W czerwcu 2026 roku prokuratura ostatecznie zamknęła sprawę. Z powodu niewystarczających dowodów nie da się ustalić, kto był odpowiedzialny za przypadkowe pojawienie się ognia. Śledczy argumentują, że w takiej sytuacji nikt nie może zostać oskarżony o popełnienie przestępstwa.
Straty po pożarze w Ząbkach
Katastrofa zniszczyła mnóstwo mieszkań. Szacunkowe koszty strat opiewają na ponad 27 milionów złotych. Do dzisiaj wiele rodzin zmaga się z konsekwencjami tamtych wydarzeń, starając się na nowo zorganizować swoje życie.