Spis treści
Decyzja sądu w sprawie aresztu dla Piotra W.
Posiedzenie odbyło się w niedzielę, 18 października, a na biurko sędziego trafił wniosek o miesięczne odizolowanie podejrzanego, co miało zagwarantować sprawny przebieg śledztwa i umożliwić przeprowadzenie badań sądowo-psychiatrycznych mężczyzny.
W ocenie śledczych istniało ogromne ryzyko ucieczki i ukrywania się zatrzymanego, ponieważ w początkowej fazie interwencji stanowczo odmawiał on podania swoich personaliów oraz miejsca zamieszkania. Wymiar sprawiedliwości ocenił sytuację zupełnie inaczej, opierając się na aktach przedstawionych przez adwokatów, z których wynikało, że dalsze przetrzymywanie w celi jest bezpodstawne.
Sędzia zadecydował również o całkowitym zaniechaniu wprowadzania jakichkolwiek alternatywnych rygorów, więc wobec Piotra W. nie orzeczono ani kaucji, ani policyjnego dozoru, czy też zakazu opuszczania granic państwa.
Mimo wyjścia na wolność, uczestnik incydentu przy ulicy Marszałkowskiej zachowuje status podejrzanego, a działania służb będą toczyć się swoim tokiem.
Obrończyni Piotra W. komentuje postanowienie sądu
O triumfie na sali rozpraw poinformowała w pierwszej kolejności reprezentująca mężczyznę mecenas Magdalena Prządka-Leszczyńska, publikując wpis w mediach społecznościowych.
– „Sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury o areszt dla Piotra W. i podzielił stanowisko obrony. Pan Piotr po ponad 50 godzinach wraca do domu. Areszt to ostateczność, a nie poczekalnia do prokuratora” – przekazała prawniczka w serwisie X.
Przedstawicielka oskarżonego podkreśliła w swojej argumentacji rygorystyczne wymogi stosowania najsurowszego środka zapobiegawczego, obejmujące konieczność udowodnienia wysokiego prawdopodobieństwa winy, realnego torpedowania przebiegu procesu oraz całkowitej nieskuteczności wolnościowych form nadzoru.
Zespół obrończy udowodnił przed sędzią, że w omawianym przypadku żadna z wyżej wymienionych przesłanek nie miała racji bytu. Ostateczny werdykt potwierdził te założenia, pozbawiając prokuraturę możliwości nałożenia chociażby minimalnych ograniczeń wolnościowych.
Prokuratura może złożyć zażalenie na decyzję sądu
Niedzielne rozstrzygnięcie wcale nie zamyka definitywnie kwestii obostrzeń prawnych wobec podejrzanego. Gdy tylko śledczy otrzymają pisemne motywy tej odmowy, przeanalizują dokumentację i podejmą krok dotyczący ewentualnej apelacji, która przeniosłaby spór przed oblicze sądu wyższej instancji.
Zarzuty dla Piotra W. za wydarzenia na Marszałkowskiej
W trakcie sobotniego przesłuchania zatrzymany oficjalnie poznał stawiane mu zarzuty, które obejmują fizyczne ataki na funkcjonariuszy oraz zmuszanie ich przemocą do odstąpienia od wykonywania obowiązków służbowych. Podejrzany konsekwentnie odrzucił oskarżenia i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień.
Piotr W. trafił do szpitala po zasłabnięciu
Gdy w sobotę w godzinach wieczornych oskarżyciele sformułowali pismo z żądaniem miesięcznego aresztowania, na wieść o tym radykalnym posunięciu Piotr W. natychmiast osunął się na ziemię i stracił przytomność.
Konieczna była pilna interwencja załogi karetki pogotowia, która przetransportowała pacjenta na szpitalny oddział ratunkowy w celu wykonania niezbędnej diagnostyki. Dyżurujący tam medyk stwierdził brak wskazań do przyjęcia na oddział, co skutkowało szybkim powrotem mężczyzny do policyjnej izby zatrzymań, by mógł tam doczekać zaplanowanej rozprawy.
Październikowy incydent zdrowotny nie był odosobnioną sytuacją, gdyż zatrzymany przeżył podobną utratę świadomości już w pierwszym momencie konfrontacji z mundurowymi w centrum stolicy, gdzie również asystowali mu ratownicy medyczni.
Początek interwencji przed Trybunałem Konstytucyjnym
Cała spirala wydarzeń rozpoczęła się w piątek, 16 października, w trakcie działań prewencyjnych policji zabezpieczającej masowe protesty pod gmachem Trybunału Konstytucyjnego. Właśnie wtedy patrole próbowały ustalić tożsamość Piotra W., który przebywał na ulicy Marszałkowskiej w samym sercu zgromadzenia.