Sytuacja miała miejsce 4 lipca tuż przed godziną 17 na piątym peronie stacji Warszawa Zachodnia. W odpowiedzi na pytania „Super Expressu” Polskie Linie Kolejowe S.A. wyjaśniły, że mężczyzna wyniósł pięcioletnią córkę z pociągu wraz z dwoma walizkami. Następnie zostawił dziecko i wrócił do środka po resztę bagaży. Z informacji od PLK wynika, że interwencja służb była błyskawiczna, ponieważ o samotnej dziewczynce powiadomili ich zarówno naoczni świadkowie, jak i pracownicy monitorujący obraz z kamer. Cały dworzec Warszawa Zachodnia znajduje się pod stałym nadzorem wizyjnym, a zebrany materiał wideo został już przekazany do PKP Intercity oraz Urzędu Transportu Kolejowego.
Do sprawy odniosła się również spółka PKP Intercity. Przedstawiciele biura prasowego poinformowali, że na podstawie zabezpieczonych materiałów wideo ustalono, iż członkowie rodziny wcale nie opuszczali wagonu w jednym momencie.
− Mama z młodszym dzieckiem została w składzie, a starsze dziecko zostało wyniesione przez tatę i pozostawione z walizkami w pewnej odległości od pociągu (za żółtą linią). Tata wrócił do pociągu po kolejne bagaże pozostawiając dziecko samo na peronie. Na nagraniach wyraźnie widać, że drużyna konduktorska monitorowała strefę przy krawędzi peronu wzdłuż pociągu
Kolejowa spółka przypomina podróżnym, że to prawni opiekunowie lub rodzice ponoszą wyłączną odpowiedzialność za bezpieczeństwo najmłodszych w trakcie przejazdów. Apelują też o szybsze i odpowiednie planowanie momentu opuszczania składu. W sytuacjach wymagających wyniesienia wielu walizek i jednoczesnej opieki nad maluchami dobrą praktyką jest wcześniejsze zwrócenie się do personelu konduktorskiego o odpowiednie wsparcie na stacji docelowej.
Warto przypomnieć, że o całej sytuacji pisaliśmy już wcześniej. Pozostawione na peronie dziecko jako pierwszy wypatrzył inny pasażer, który natychmiast zaalarmował odpowiednie organy ścigania. Mundurowi od razu podjęli niezbędne kroki i zabezpieczyli teren. Aspirant Kamil Sobótka z Komendy Stołecznej Policji potwierdził, że funkcjonariusze szybko dotarli we wskazane miejsce, gdzie zaopiekowali się pięcioletnią obywatelką Niemiec, dając jej schronienie i niezbędną pomoc aż do wyjaśnienia sprawy.
W krótkim czasie na pobliski komisariat zgłosili się prawowici opiekunowie małoletniej. Tłumaczyli oni śledczym, że podczas wyjmowania walizek automatyczne drzwi niespodziewanie się zamknęły, po czym maszyna ruszyła w dalszą drogę, zostawiając pięciolatkę na zewnątrz. Dziecko zostało dostarczone do policyjnego budynku, gdzie doszło do przekazania go pod opiekę dorosłych. Rodzice nie mieli uwag co do stanu psychofizycznego swojej pociechy i zrezygnowali z wzywania służb medycznych.