Poruszające sceny w miejscu tragedii na Pradze
Dramat, który rozegrał się na ulicy Grochowskiej, pozostawił głęboką ranę w sercach mieszkańców. W miejscu, gdzie doszło do tragicznego wypadku z każdą godziną przybywa dowodów pamięci i współczucia. Chodnik pokrył się zniczami, kwiatami i pluszowymi misiami. Ktoś postawił też oprawione w ramkę zdjęcie uśmiechniętego, jasnowłosego chłopca, co wywołuje łzy u przechodniów.
Z ustaleń reporterów „Super Expressu” wynika, że sześcioletnia ofiara wypadku uczęszczała do jednego z praskich przedszkoli. Na miejscu pojawiły się pracownice placówki. Kobiety, zalewając się łzami, zapaliły znicz. Były tak zdruzgotane, że nie były w stanie rozmawiać z dziennikarzem.
Jak doszło do wypadku? Policja ma wstępne ustalenia
Emocje wciąż są ogromne, a świadkowie nie mogą otrząsnąć się z szoku po tym, co zobaczyli. Jedna z osób, która była na miejscu tuż po zdarzeniu, powiedziała nam wprost: „Nie było żadnych szans”. Słowa te doskonale oddają beznadzieję sytuacji, w której znalazło się dziecko wskutek tragicznego zdarzenia drogowego.
Do wypadku doszło w poniedziałek, 19 stycznia około godziny 15. Zgodnie z oficjalnym komunikatem Komendy Stołecznej Policji, przebieg zdarzeń był tragiczny w skutkach. – Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierująca Fordem 28-latka, wykonując manewr skrętu w lewo, nie ustąpiła pierwszeństwa nadjeżdżającej ulicą Grochowską Toyocie – czytamy w raporcie. W wyniku potężnego zderzenia Toyota została wytrącona ze swojego toru jazdy i z impetem uderzyła w grupę osób oczekujących na zielone światło przed przejściem dla pieszych.
Niestety, mimo natychmiast podjętej akcji ratunkowej, życia 6-letniego chłopca nie udało się uratować. Obrażenia odniosły także trzy kobiety, które przewieziono do szpitala. Policja potwierdziła, że kierowcy obu pojazdów byli trzeźwi. Zostali zatrzymani do dyspozycji prokuratora. Na miejscu przez wiele godzin pracował biegły z zakresu ruchu drogowego, którego opinia będzie kluczowa dla wyjaśnienia wszystkich okoliczności tej tragedii.
Śmiertelny wypadek na Grochowskiej. Nie żyje przedszkolak z Warszawy: