Spis treści
Ucieczka 7-latka sprzed szkoły na Białołęce
W piątek, 24 kwietnia, na terenie warszawskiej Białołęki miało miejsce niezwykle niepokojące zdarzenie. Stołeczna straż miejska odebrała pilne wezwanie od pracowników jednej ze szkół. Z przekazanych informacji wynikało, że siedmioletni uczeń nagle wyrwał się opiekunowi tuż przed budynkiem i odjechał na rowerze. Funkcjonariusze od razu rozpoczęli poszukiwania zaginionego chłopca.
- Ze względu na bliskie sąsiedztwo Wisły i terenów leśnych na miejsce skierowano załogę zmotoryzowaną oraz drugi patrol z dronem, by zwiększyć szansę wypatrzenia małego zbiega. Strażnicy, którzy dotarli w okolice szkoły napotkali tam, wezwany w tej samej sprawie patrol policji. Załogi podzieliły się rolami i przystąpiły do poszukiwań - przekazał Jerzy Jabraszko ze stołecznej straży miejskiej.
Polecany artykuł:
Straż miejska odnajduje chłopca. Powodem ucieczki przemoc w szkole
Akcja poszukiwawcza na szczęście zakończyła się bardzo szybko. Mundurowi natrafili na zapłakane dziecko na osiedlu położonym dokładnie naprzeciwko szkoły. Zatrzymanie uciekiniera było możliwe w dużej mierze dzięki awarii technicznej, ponieważ w jego dziecięcym rowerze spadł łańcuch, uniemożliwiając dalszą jazdę.
Funkcjonariusze, którzy podeszli do malucha, usłyszeli poruszające wyznanie. Siedmiolatek stwierdził otwarcie, że powodem ucieczki był fakt, iż „nie chce iść do tej szkoły, gdzie prześladują go koledzy”.
- W ramach interwencji funkcjonariusze ustalili, że dziecko może znajdować się w kryzysie wymagającym specjalistycznej pomocy. Informację na ten temat, wspólnie z przedstawicielami szkoły, przekazano wezwanej na miejsce rodzinie dziecka oraz policji - poinformował Jerzy Jabraszko.