Żaneta Cwalina-Śliwowska na strzelnicy. Ministerstwo wspiera Aktywnego Seniora
Projekt funkcjonuje dzięki wsparciu Ministerstwa Sportu i Turystyki. Biorący udział w zmaganiach emeryci rywalizowali m.in. w konkurencjach pistoletu sportowego i karabinka. Organizatorzy zaznaczają, że popyt na tego typu zajęcia jest ogromny, przez co maksymalny limit pięćdziesięciu uczestników w poszczególnych odsłonach znika niemal natychmiast.
Przedstawiciel sztabu odpowiedzialnego za przygotowanie imprezy przybliżył początki inicjatywy, która narodziła się ponad dwadzieścia cztery miesiące temu. – Okazało się, że seniorzy chcą się integrować i aktywnie spędzać czas. Namawiają się wzajemnie i przychodzą całymi grupami. To naprawdę jeden z najbardziej wdzięcznych naszych programów – wyjaśniał podczas spotkania.
Przebywająca na terenie strzelnicy wiceminister sportu i turystyki, Żaneta Cwalina-Śliwowska, stanowczo zaznaczyła, że kondycja fizyczna nie jest jedynym priorytetem w tym przypadku.
Przedstawicielka rządu w wypowiedzi dla dziennikarza "Super Expressu" uwypukliła kwestie społeczne. – Najważniejsze jest, aby seniorzy dobrze się podczas nich czuli. Ale przede wszystkim liczy się ten drugi aspekt, czyli wyjście z domu, integracja, zawieranie nowych znajomości i nawiązywanie przyjaźni – oceniła przedstawicielka ministerstwa.
Katarzyna Kumela znowu na strzelnicy. Czego uczy Aktywny Senior?
Kampania o nazwie "Aktywny Senior" to bardzo zróżnicowana oferta dla osób starszych. Poza treningami strzeleckimi uczestnicy mogą uczęszczać na pływanie, jogę, nordic walking, lekcje tańca oraz rozmaite spotkania towarzyskie. W grafiku uwzględniono również szkolenia z zasad udzielania pierwszej pomocy i pakiety rad dotyczących pakowania zestawów ewakuacyjnych.
Występujący z ramienia "Super Expressu" dziennikarz miał okazję porozmawiać na rembertowskim obiekcie z ludźmi, dla których celne trafianie do tarczy to sprawa najwyższej wagi. Sześćdziesięciosiedmioletnia Katarzyna Kumela pojawiła się na turnieju już po raz siódmy.
Zawodniczka podsumowała swoje niedzielne osiągnięcia. – „Dzisiaj poszło mi trochę gorzej, bo towarzyszyły mi duże emocje, pewnie również dlatego, że to już ostatni raz. Poza tym jesteśmy po całym tygodniu olimpiady, podczas którego gram w tenisa i tenisa stołowego praktycznie cały dzień” – zdradziła nam seniorka.
Sześćdziesięciosiedmiolatka powróciła do chwytania za broń po wieloletniej przerwie i od razu złapała wiatr w żagle. – „Wcześniej właściwie nie miałam z tym większego doświadczenia. W szkole, w liceum, chyba na przysposobieniu obronnym, strzelałam ostatni raz. Teraz można powiedzieć, że stało się to moją nową pasją” – przyznała w rozmowie.
Janusz Mięsak i Zbigniew Skrzynecki w Rembertowie. KBKS przypomniał dawne lata
Obecny na zawodach Janusz Mięsak, liczący 80 lat, w żadnym wypadku nie zalicza się do grona amatorów. Pierwsze szlify zdobywał jako uczeń, by następnie przez dziesięciolecia pielęgnować swoje zainteresowania myślistwem i uczestnictwem w turniejach.
Mężczyzna emanował doskonałym humorem podczas trwania niedzielnego finału. – Człowiek musi się czymś zajmować. W lipcu skończyłem 80 lat. Jak zawsze mówię, nawet dinozaury w tym wieku nie żyją – skwitował z uśmiechem na ustach.
Inny z uczestników, 79-letni Zbigniew Skrzynecki, zameldował się na starcie w ramach programu już szósty raz z rzędu i wprost mówi o regularnym podnoszeniu swoich umiejętności. – Trening czyni mistrza – stare, dobre zasady. Poza tym strzelałem kiedyś na przysposobieniu obronnym. Wtedy strzelaliśmy z KBKS-u, ale od tamtego czasu aż do teraz nie miałem już styczności z bronią – przypomniał swoje młodzieńcze czasy.
Według słów seniora walka o punkty to tylko jeden z kilku bodźców pchających go do wizyt na torze strzeleckim. – Człowiekowi rzeczywiście budzi się jakaś chęć i pasja do strzelania. To się budzi, naprawdę – podsumował swoje odczucia.
Anna i Aleksander Piętowie ze złotymi medalami? Małżeńskie starcie z bronią w ręku
Szalenie intrygująco prezentuje się przypadek małżeństwa, sześćdziesięcioośmioletniego Aleksandra oraz o rok młodszej Anny Piętów. Para aktywnie staje w szranki przeciwko sobie na sportowej arenie. Podczas gdy on korzysta z żołnierskiej przeszłości, jego wybranka przypomina sobie szkolne lekcje celności.
Weteran nie ukrywał ogromnego zadowolenia ze swoich wybitnych osiągnięć na osi strzeleckiej. – To moje czwarte strzelanie. Na każdym z dotychczasowych zawodów zdobywałem jakiś medal. Tutaj mam już trzecie złoto – relacjonował z dumą Aleksander.
Kobieta z kolei doskonale pamięta czasy, gdy jako nastolatka rewelacyjnie radziła sobie z karabinem. – U mnie wszystko zaczęło się w liceum. Były wtedy zajęcia, podczas których trzeba było pójść na strzelnicę i postrzelać. Udało mi się całkiem dobrze – nie wiem nawet jak, ale strzeliłam kilka dziesiątek – powiedziała Anna.
Jej ogromny potencjał dostrzeżono w tamtym okresie błyskawicznie, lecz zrządzenie losu odciągnęło ją od tarczy na długie lata. Dzisiaj zakochani mogą na nowo mierzyć się na punkty, a fakt braku krążka na koncie żony w ogóle jej nie zniechęca i pozwala traktować turniej z przymrużeniem oka.
Seniorka z uśmiechem dementowała jakiekolwiek plotki o rodzinnych konfliktach z powodu krążków. – Nie jestem zazdrosna, kiedy mąż wraca ze złotymi medalami. Ja i tak wiem, że jestem od niego lepsza. Zresztą daję mu fory. Nie będę go przecież ciągle dołować. Niech sobie strzela. Jakby to przynosiło mu tyle przyjemności, nie mogę za mocno przyciskać mężczyzny. Trzeba mieć litość – skwitowała ironicznie.
Robert Matracki podsumowuje zawody Legii. Emerytura bez monotonii
Szef struktur CWKS Legia Warszawa w Sekcji Strzeleckiej, Robert Matracki, nie miał najmniejszych wątpliwości, że odzew społeczny diametralnie przerósł pierwotne założenia inicjatorów akcji skierowanej do starszych roczników w stolicy.
Zapotrzebowanie na wejściówki jest gigantyczne. – Na każdej edycji mamy limit 50 osób. Te miejsca są praktycznie w stu procentach wykorzystywane. Program cieszy się, powiedziałbym, nadspodziewanie dużym zainteresowaniem – tłumaczył działacz.
Prezes poinformował, że obok policyjnych i wojskowych emerytów przy stanowiskach ogniowych stają także ci, którzy wcześniej w ogóle nie trzymali palca na spuście i uczą się od zera.
Przedstawiciel klubu niezwykle ciepło wypowiedział się o podopiecznych z Rembertowa. – Są uśmiechnięci, poznają nowych ludzi i rzeczywiście widać, że czują się potrzebni. Mają coś więcej niż monotonię życia na emeryturze – przekonywał.
Finał Aktywnego Seniora 55+. Zawodnicy odbierają dyplomy i czekają na więcej
Uroczyste uhonorowanie liderów klasyfikacji stanowiło wielkie zwieńczenie drugiego sezonu cyklu dedykowanego weteranom. Zaproszonym gościom wręczono stosowne wyróżnienia, pamiątkowe odznaczenia, a czas uświetniły grupowe fotografie. Zespół zarządzający projektem już teraz przygotowuje grunt pod kolejną odsłonę, będąc całkowicie pewnym niemal stuprocentowej frekwencji podczas przyszłych treningów.