- Rów z wodą dzieli posesję seniorki na dwie części.
- Podczas opadów woda wymywa ziemię ze skarpy pod domem.
- Nikt nie potrafi wskazać, do kogo należy rów.
Dziki rów przecina jej działkę i podmywa dom
Pani Elżbieta pochodzi z Warszawy, ale dużo czasu spędza w swojej posesji w Starawsi. To właśnie tutaj odpoczywa od miejskiego zgiełku. Od lat problemem jest rów z wodą, który biegnie przez jej działkę. Podczas silnych deszczów i roztopów woda przybiera i zaczyna podmywać skarpę. Z roku na rok teren jest coraz bardziej wypłukiwany.
- Kiedyś niedaleko mojego domu był staw, w którym hodowano karpie. Po pewnym czasie woda z tego stawu zaczęła spływać na moją posesję. Utworzył się dziki rów, który dziś nie należy do nikogo - opowiada pani Elżbieta. Jak twierdzi, problem potęguje brak odpowiedniego odpływu. - Odpływ wody nie jest regulowany, co powoduje, że koryto skręca w moim kierunku, przepełnia się i wymywa ziemię spod mojego domu - mówi seniorka.
„Kto kupi posesję podzieloną niczyim rowem?”
Pani Elżbieta pokazuje miejsce, w którym woda zabiera kolejne fragmenty ziemi. Obawia się o skarpę, na której stoi jej dom. - Nieraz pracownicy Spółek Wodnych w Węgrowie wycinają krzewy z rowu i tyle. Nikt nie wie, do kogo należy ten dziki strumień. Moja działka straciła na wartości, bo kto kupi posesję podzieloną niczyim rowem, którego woda podmywa podwaliny budynku? - pyta. Problem nie dotyczy wyłącznie wyglądu działki. Chodzi również o bezpieczeństwo budynku i stan skarpy.
Spółki wodne umywają ręce
O sytuację zapytaliśmy Regionalny Związek Spółek Wodnych w Węgrowie. - My wykonujemy prace związane z udrażnianiem przepływu wody na zlecenie innych instytucji - informuje Sławomir Salach, szef spółek wodnych. Według słów pani Elżbiety pracownicy pojawiają się przy rowie i usuwają zarastającą roślinność. Nie rozwiązuje to jednak problemu z wodą, która podczas opadów płynie w stronę jej posesji.
„Sprawa jest zaniedbana od lat”
Były pracownik węgrowskiego magistratu uważa, że problem trwa od dawna. - Sprawa jest zaniedbana od lat przez wszystkich. Nikogo nie obchodził dziki rów, bo były sprawy ważniejsze - mówi. Pani Elżbieta chciałaby przede wszystkim wiedzieć, kto odpowiada za rów i jego utrzymanie. Obawia się kolejnych opadów i tego, że woda ponownie zabierze część skarpy przy jej domu.
Źródło: Super Express