87-letni pacjent spadł z noszy i zmarł. Rusza proces zespołu pogotowia

2026-09-08 15:06

Po siedmiu miesiącach przerwy wraca sprawa wstrząsającej śmierci 87-letniego mieszkańca Siedlec. Podczas drogi do karetki pan Roman zsunął się z noszy i uderzył głową o twarde podłoże, co doprowadziło do jego zgonu w szpitalu. Lekarz oraz dwaj ratownicy medyczni zaprzeczają oskarżeniom.

Tragiczna interwencja pogotowia. Roman Flegier spadł z noszy na chodnik

Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w sierpniu minionego roku na siedleckiej ulicy Woszczerowicza. Córka 87-letniego Romana Flegiera wezwała pomoc medyczną, ponieważ stan zdrowia jej ojca gwałtownie się pogarszał, tracił on przytomność i uskarżał się na ból.

W mieszkaniu ulokowanym na trzecim piętrze pojawił się wezwany zespół, w skład którego wszedł lekarz oraz dwaj ratownicy. Po wstępnych badaniach zapadła decyzja o pilnej hospitalizacji schorowanego mężczyzny. Seniora przeniesiono na sprzęt transportowy i ruszono w kierunku ambulansu. Niestety, w trakcie przenoszenia 87-latek runął z noszy wprost na betonowy chodnik, doznając poważnego rozcięcia głowy. Załoga natychmiast opatrzyła krwawiącą ranę i przewiozła poszkodowanego na Szpitalny Oddział Ratunkowy, jednak pomimo udzielonej pomocy, po kilkudziesięciu minutach od zdarzenia pacjent zmarł.

O całej sytuacji natychmiast poinformowano odpowiednie służby, a córka zmarłego wskazała na możliwe zaniedbania ze strony załogi karetki. Z ustaleń prowadzonych przez śledczych wynika jednoznacznie, że bezpośrednią przyczyną zgonu starszego mężczyzny był uraz głowy powstały w wyniku uderzenia o twarde podłoże.

Proces załogi pogotowia. Lekarz i ratownicy z Siedlec przed sądem

Sprawa trafiła na wokandę Sądu Rejonowego w Siedlcach, gdzie oskarżeni medycy tłumaczą się ze swoich działań. Przedstawiciele siedleckiej Prokuratury Okręgowej są przekonani, że personel medyczny nie dopełnił swoich podstawowych obowiązków podczas przemieszczania nieprzytomnego pacjenta, co ostatecznie w sposób nieumyślny doprowadziło do jego tragicznego końca.

Nieprzypięcie pasami bezpieczeństwa naraziło mężczyznę na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia - mówił prokurator Robert Więckiewicz z Prokuratury Okręgowej w Siedlcach.

Oskarżeni medycy zaprzeczają winie. Córka Romana Flegiera żąda sprawiedliwości

Cała trójka oskarżonych stanowczo odpiera prokuratorskie zarzuty i odrzuca odpowiedzialność za to nieszczęśliwe zdarzenie. Z taką argumentacją kategorycznie nie zgadza się krewna zmarłego seniora, która domaga się konsekwencji wobec członków załogi.

Nie przypięliśmy pacjenta, bo był nieprzytomny, miał przykurczone ręce i nogi. Ponadto, gdy wieźliśmy go do karetki, drogę zajechała nam rowerzystka, co przyczyniło się do tego, że mężczyzna spadł – tłumaczył Kacper Ł. (28 l.), ratownik medyczny.

Powinni zrobić wszystko, żeby tatę bezpiecznie dowieźć do szpitala. Chcę, żeby ekipa pogotowia została ukarana według uznania sądu - mówi Dorota Niemiałtowska (62 l.), pokazując zdjęcie ojca.

Miał świętować imieniny, prawie zabił człowieka