Atak nożownika w warszawskim autobusie. Ranni dwaj obywatele Ukrainy, sprawca ukrywał się w lesie

Groźne sceny w warszawskiej komunikacji miejskiej. Dwóch obywateli Ukrainy padło ofiarą brutalnego ataku nożownika, a według ustaleń śledczych napaść miała tło narodowościowe. Policjanci z Bielan namierzyli 30-letniego sprawcę w leśnej kryjówce. Mężczyzna został już zatrzymany i usłyszał zarzuty działania z nienawiści w warunkach recydywy.

Atak nożownika na obywateli Ukrainy w warszawskim autobusie

Do tego wyjątkowo groźnego incydentu doszło w połowie października w jednym ze stołecznych autobusów miejskich. Jadący pojazdem mężczyzna zaatakował nożem dwóch pasażerów z Ukrainy, stwarzając ogromne zagrożenie dla ich zdrowia i życia.

Agresor wielokrotnie ugodził swoje ofiary, po czym zbiegł z miejsca zdarzenia przed przybyciem patrolu policji. Ranni pasażerowie z licznymi obrażeniami kłutymi oraz ciętymi zostali przetransportowani do szpitala.

Ze wstępnych ustaleń funkcjonariuszy wynika, że bezpośrednim powodem napaści była narodowość zaatakowanych mężczyzn.

Policja z Bielan zatrzymała 30-letniego nożownika w leśnej kryjówce

Funkcjonariusze z warszawskich Bielan szybko ustalili, że za napaść odpowiada 30-letni mężczyzna, jednak początkowo nie znali miejsca jego pobytu. Dopiero intensywne działania operacyjne śledczych z Wydziału Kryminalnego pozwoliły wpaść na trop podejrzanego. Okazało się, że poszukiwany ukrywał się i pomieszkiwał w kompleksie leśnym na Bielanach, próbując uniknąć odpowiedzialności.

Ustalenia kryminalnych potwierdziły się i 30-latek został ujęty bezpośrednio w swojej leśnej kryjówce. Śledczy zgromadzili materiał dowodowy, który pozwolił na postawienie zatrzymanemu trzech zarzutów. Dwa z nich obejmują atak na dwóch obywateli Ukrainy z powodu ich przynależności narodowej, do którego doszło w autobusie.

Oskarżony odpowie za te przestępstwa w zaostrzonym rygorze, ponieważ działał w warunkach recydywy. Ataku dopuścił się bowiem w okresie pięciu lat od zakończenia odsiadki za inne, podobne przestępstwo umyślne.

Ostatni z przedstawionych zarzutów wiąże się ze zdarzeniem z sierpnia 2024 roku, które miało miejsce w lokalu przy ulicy Szekspira. Zatrzymany kierował wówczas groźby karalne pod adresem innego mężczyzny, co również zakwalifikowano jako czyn popełniony w recydywie.

Za popełnione przestępstwa 30-letniemu recydywiście grozi teraz od 3 do nawet 20 lat więzienia. Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zastosował wobec podejrzanego trzymiesięczny areszt tymczasowy, gdzie mężczyzna poczeka na dalsze decyzje.

ATAK NA UKRAIŃSKIE DZIEWCZYNKI! Aleksandra Leo UDERZA w Pierwszą Damę: „Jestem rozczarowana”

ROLKI