Awanturnik rzucił się na strażników z siekierą. Mężczyzna latami zamieniał życie bliskich w koszmar

Funkcjonariusze straży miejskiej z Wołomina podjęli interwencję po usłyszeniu awantury przy ulicy Ogrodowej. Ze znajdującej się tam posesji wybiegł do nich mężczyzna trzymający siekierę i pojemnik z gazem pieprzowym. Sytuacja bardzo szybko wymknęła się spod kontroli, a agresor oprócz wyzwisk zaczął stosować przemoc fizyczną.

Zatrzymany mężczyzna w kajdankach przy radiowozie. Na miniaturze dłoń z siekierą. O ataku w Wołominie czytaj w Eska Warszawa.
Autor: Shutterstock; Policja/ Materiały prasowe

Siekiera i gaz pieprzowy. Szokujący atak na funkcjonariuszy w Wołominie

Do zdarzenia doszło w piątek, 14 sierpnia. Patrol straży miejskiej zareagował na głośną awanturę dochodzącą z jednego z domów. Interwencja szybko przybrała niebezpieczny obrót. Z posesji wybiegł mężczyzna, który nie miał zamiaru spokojnie rozmawiać z funkcjonariuszami. Zamiast tego, uzbrojony w siekierę i gaz pieprzowy, gwałtownie ruszył w stronę patrolu.

Sytuacja błyskawicznie eskalowała. Agresor obrzucał strażników wulgaryzmami, próbując wymusić ich natychmiastowe odejście. Na słowach jednak się nie skończyło. Według relacji, 49-latek zaczął fizycznie atakować funkcjonariuszy – szarpał ich, popychał i zadawał ciosy. Jedna ze strażniczek usłyszała z jego ust bezpośrednie groźby pozbawienia życia. Dodatkowo, po wyjściu na ulicę, mężczyzna wymachiwał siekierą, stwarzając zagrożenie również dla przypadkowych przechodniów.

Na miejsce natychmiast wezwano policję. Funkcjonariusze skutecznie obezwładnili agresywnego mężczyznę i dokonali jego zatrzymania. Okazało się, że awanturnikiem był 49-letni mieszkaniec Wołomina. Po ujęciu został od razu przetransportowany do policyjnego aresztu.

Rodzina 49-latka z Wołomina latami przeżywała piekło

Dalsze postępowanie ujawniło, że atak na funkcjonariuszy przy ulicy Ogrodowej był zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. Niedługo po incydencie na komendzie pojawiła się partnerka zatrzymanego 49-latka. Kobieta zdecydowała się przerwać milczenie i złożyła obszerne zeznania opisujące dramatyczną sytuację panującą w ich domu.

Z przekazanej przez nią relacji wyłaniał się przerażający obraz domowej rzeczywistości. 49-latek miał przez dłuższy czas stosować przemoc fizyczną i psychiczną wobec niej oraz dwójki dzieci. Do porządku dziennego miały należeć karczemne awantury i celowe niszczenie domowego wyposażenia. Według zeznań partnerki, cała rodzina funkcjonowała w nieustannym lęku przed kolejnymi atakami agresji z jego strony.

Zatrzymany mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Choć złożył swoje wyjaśnienia, przedstawiona przez niego wersja wydarzeń diametralnie różniła się od zebranych dowodów, w tym relacji zaatakowanych strażników miejskich oraz dotychczasowych ustaleń policyjnych śledczych.

Agresor z Wołomina tymczasowo aresztowany

Prokurator uznał, że dalsze przebywanie 49-latka na wolności stanowiłoby poważne zagrożenie dla prawidłowego toku śledztwa. Istniało wysokie ryzyko, że mężczyzna mógłby wywierać presję na swoją partnerkę w celu zmiany niekorzystnych dla niego zeznań, bądź też kontynuować stosowanie przemocy wobec niej i dzieci. Mając to na uwadze, Prokuratura Rejonowa w Wołominie skierowała do sądu wniosek o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Sąd w pełni podzielił tę argumentację i zatwierdził wniosek.

Mieszkaniec Wołomina usłyszał łącznie cztery zarzuty prokuratorskie. Obejmują one napaść na funkcjonariuszy publicznych, ich znieważenie, kierowanie gróźb karalnych oraz wielomiesięczne znęcanie się nad członkami najbliższej rodziny. Najpoważniejszy z tych czynów zagrożony jest karą nawet 10 lat pozbawienia wolności. Nie jest to jednak maksymalny wymiar kary, jaki mu grozi. Jeśli sąd uzna go winnym wszystkich stawianych zarzutów i zdecyduje się na wymierzenie kary łącznej, 49-latek może spędzić w więzieniu znacznie więcej czasu.

Pokój Zbrodni - Maria Banot