Bajka w kinach wywołała burzę. Katolicy widzą w niej "treści LGBTQ"

2026-05-22 20:57

Twórcy katolickiego profilu „Trudno być katolikiem, ale warto” wywołali internetową burzę swoim najnowszym oświadczeniem. Ostrzegają rodziców przed animacją „Kurozając i świątynia Świstaka”, rzekomo promującą postulaty społeczności transseksualnej. Użytkownicy sieci natychmiast zareagowali na te doniesienia potężną falą krytycznych wpisów.

Katolicy ostrzegają przed bajką dla dzieci. Poszło o Kurozająca!

i

Autor: /screen Facebook "Trudno być katolikiem, ale warto"/ Pexels.com

Katolicki profil Macieja i Anny Świerzyńskich ostrzega rodziców

Internet zapłonął po publikacji zamieszczonej na znanej stronie „Trudno być katolikiem, ale warto”. Za prowadzenie tego projektu odpowiada małżeństwo Maciej i Anna Świerzyńscy. Twórcy sami określają siebie mianem oddanych swojej misji fachowców.

"Maciej i Anna Świerzyńscy czyli małżeństwo dokumentalisty i dziennikarki, którzy jako pierwsi na świecie zrealizowali film o Mszy trydenckiej i stworzyli jeden z największych kanałów o tematyce katolicko-społecznej w Polsce."

Ich ostatnia aktywność wygenerowała jednak niezwykle silne reakcje internautów. Powodem zamieszania okazał się zbliżający pierwszy czerwca oraz harmonogram zorganizowanych wycieczek na seanse filmowe.

Na swoim oficjalnym profilu wprost zadeklarowali.

„OSTRZEŻENIE DLA RODZICÓW: Uwaga na szkolne wyjścia do kin w Dzień Dziecka!”

W dalszej części wpisu blogerzy wprost wskazali na drugie dno produkcji „Kurozając i świątynia świstaka”. Według nich bajka celowo przemyca poglądy środowisk LGBTQ+.

„Pod płaszczykiem kolorowej animacji kryją się treści LGBTQ TRANS, które mogą systematycznie niszczyć czystość serc i wrażliwość naszych dzieci.”

Katoliccy aktywiści uzupełnili swój post o kolejne zdanie.

„Taki animacyjny gniotek może dobrze namieszać w bezbronnej główce dziecka. Bądźcie czujni!”

Dyskusja pod postem o "Kurozającu". Użytkownicy Facebooka bronią animacji

Publikacja błyskawicznie wywołała dyskusję w sieci. Internauci opublikowali blisko dwa tysiące opinii pod wpisem Świerzyńskich, wyrażając gigantyczne zdumienie wnioskami twórców bloga. Zniesmaczeni rodzice oraz miłośnicy współczesnego kina zadawali pytania o konkretne dowody na obecność rzekomej ideologii w historii o zmyślonym zwierzaku.

"A co złego jest w uczeniu dzieci szacunku do drugiego człowieka, bez względu na jego orientację?"

"A czy katolik nie powinien uczyć dziecka miłości do bliźniego? Co jest złego w osobach trans?"

"No idiotyczny tekst. Akurat oglądałam te bajkę i tam nie ma żadnych takich treści, natomiast jest dużo o przyjaźni, wsparciu i braku zrozumienia dla Kurozajaca, czyli uosobienia osoby z niepełnosprawnością ...poza tym jest tam dużo momentów humoru"

Fabuła bajki "Kurozając i świątynia świstaka" 

Istotę trwającego konfliktu łatwo zrozumieć poprzez lekturę powszechnie dostępnych materiałów promocyjnych. Opis dystrybutora zamieszczony w serwisie Filmweb wskazuje na zupełnie inne przesłanie tej familijnej produkcji, będącej wyłącznie lekką opowieścią drogi.

"Niezwykły Kurozając wyrusza z przyjaciółmi na pełną nebezpieczeństw wyprawę, by ocalić swój gatunek i odnaleźć legendarną moc. Gdy wyjątkowy pół kurczak, pół zając odkrywa, że nie jest sam i ma siostrę, a cały gatunek kurozająców potrzebuje ratunku, wyrusza w ryzykowną trudną drogę do legendarnej Świątyni Świstaka. Tylko ukryta tam moc może odmienić ich los. Przed nim niebezpieczna droga, przeciwnicy gotowi na wszystko i decyzja, która będzie wymagała prawdziwej odwagi. Na szczęście nie jest sam: towarzyszą mu wierni przyjaciele - nieco sarkastyczny żółw i przebojowa skunksica. To pełna przygód i humoru opowieść o rodzinie, przyjaźni i sile bycia sobą."

- podaje serwis filmweb.pl.

Tytułowa postać stanowi zwykłą mieszankę dwóch gatunków zwierząt, a podobne rozwiązania stosowano wielokrotnie w wielu kultowych bajkach na przestrzeni ostatnich dekad. Produkcja kładzie nacisk na budowanie prawidłowych postaw społecznych, w tym naukę tolerancji oraz radzenie sobie z brakiem akceptacji otoczenia.

Janusz Omyliński z Lekcjareligii.pl krytykuje apel Świerzyńskich

Głos w sprawie tej szeroko komentowanej afery zabrał Janusz Omyliński z internetowego profilu „Lekcjareligii.pl”. Ten znany religioznawca wprost skrytykował powierzchowną analizę dokonaną przez katolickich blogerów i zwrócił uwagę na ich fundamentalne braki w rozumieniu dzisiejszej rozrywki.

- Mam jednak teorię. Głównym bohaterem jest hybryda zająca i kury, która jest z powodu swojej odmienności odrzucana. Oprócz oczywiście epickiej przygody i zawiązywania przyjaźni po drodze, film pokazuje jak bohater godzi się i akceptuje swoją inność. Czyli tak jak w jakichś 90% filmów animowanych. Jeśli naprawdę oni postrzegają wątek hybrydy kury i zająca jako wątek "LGBTQ TRANS", to jak oni w ogóle obcują z popkulturą? Czy już tylko Biblia, paciorek i animowana bajka o Jezusie czy Dawidzie zostaje?

- dodał na profilu.

Demagog i eksperci o rzekomym zagrożeniu. Stanowisko naukowców

Strach związany z potencjalnym oddziaływaniem mniejszości seksualnych na rozwój dzieci nie ma żadnego potwierdzenia w aktualnych badaniach naukowych. Specjaliści regularnie walczą z dezinformacją w tym zakresie i tonują nastroje. Serwis weryfikujący fakty Demagog udostępnił komunikaty czołowych światowych organizacji badawczych, z których bezpośrednio wynika całkowity brak zagrożeń.

"Wśród naukowców panuje konsensus co do tego, że dzieci wychowywane przez pary jednopłciowe rozwijają się tak samo dobrze, jak dzieci par heteroseksualnych. Przekonywało o tym również Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne. Analogiczne stanowisko wyraziły m.in. Światowe Towarzystwo Zdrowia Seksualnego, Polskie Towarzystwo Seksuologiczne i Amerykańska Akademia Pediatrów. Przegląd licznych badań, których wyniki opublikowano w ciągu ostatnich 30 lat, wskazuje, że dzieci wychowywane przez pary jednopłciowe rozwijają się pod względem emocjonalnym, społecznym, edukacyjnym oraz tożsamości płciowej równie dobrze, jak ich rówieśnicy wychowywani przez pary heteroseksualne. Nie jest gorsza także ich samoocena."

Dyskusja wokół „Kurozająca i świątyni Świstaka” pokazuje, jak mocno społeczne emocje potrafią dziś wzbudzać nawet familijne animacje. Dla jednych film jest zwykłą opowieścią o akceptacji i przyjaźni, dla innych - symbolem zmian kulturowych, które budzą sprzeciw części konserwatywnych środowisk.