Brutalny napad w Markach pod Warszawą. Uciekinierzy z ośrodka wychowawczego pobili i okradli chłopców

Poranek 27 października w podwarszawskich Markach zamienił się w prawdziwy dramat dla dwóch młodych chłopców. Zostali oni zaatakowani przez grupę agresywnych nastolatków, którzy zażądali oddania kurtek, a następnie zaczęli bić i kopać swoje ofiary. Najbardziej zaskakujące fakty wyszły jednak na jaw, gdy funkcjonariusze zatrzymali podejrzanych i sprawdzili ich tożsamość.

Zdarzenie miało swój początek około godziny 7.50, kiedy jeden z poszkodowanych podróżował autobusem jadącym z Warszawy w stronę Marek. Na jednym z przystanków do tego samego pojazdu wsiadła grupa czterech młodych mężczyzn. Gdy nastolatek opuścił autobus w pobliżu centrum handlowego M1, czterech obserwowanych wcześniej pasażerów ruszyło jego śladem. Chłopak wszedł na teren galerii, gdzie umówił się ze swoim kolegą. Żaden z nich nie miał pojęcia, że już za moment obaj staną się ofiarami niezwykle brutalnego ataku.

Kiedy nastolatkowie opuścili budynek galerii, podeszła do nich grupa wspomnianych wcześniej napastników. Jeden z agresywnych chłopaków wyciągnął pojemnik z niezidentyfikowanym gazem, po czym zażądał od rówieśników natychmiastowego oddania kurtek. Zaatakowani chłopcy stanowczo odmówili spełnienia tego żądania, co wywołało natychmiastową falę przemocy.

„Jeden z napastników chwycił pokrzywdzonego za rękę i kopnął go w brzuch” — czytamy w komunikacie Komendy Powiatowej Policji w Wołominie.

Sprawca nie ograniczył się wyłącznie do użycia siły fizycznej. Skradł swojej ofierze okulary, telefon, a także kurtkę, w której schowane były rzeczy osobiste oraz gotówka. Równocześnie zaatakowany został także drugi z nastolatków. Jeden z agresorów zadał mu cios pięścią prosto w twarz, jednak mimo uderzenia chłopak zdołał uciec z miejsca zdarzenia. Cały ten dramatyczny incydent rozegrał się w biały dzień, tuż obok jednego z największych obiektów handlowych pod Warszawą.

Napad przy centrum handlowym w Markach. Szybka akcja policji w Warszawie

Tuż po ataku napastnicy uciekli z miejsca zdarzenia. Zapewne liczyli na to, że po tak brutalnym rozboju zdołają bez trudu ukryć się w stolicy i unikną konsekwencji. Nie mieli jednak świadomości, że funkcjonariusze natychmiast podjęli pościg. Mundurowi rozpoczęli szeroko zakrojone poszukiwania czterech młodych agresorów, którzy chwilę wcześniej pobili, skopali i obrabowali nastolatków.

Działania operacyjne przyniosły bardzo szybki rezultat. Zaledwie w niecałe dwie godziny od momentu zgłoszenia rozboju, wszyscy czterej sprawcy znajdowali się już w rękach policjantów. Młodych mężczyzn ujęto na terenie Warszawy. Podczas przeszukania funkcjonariusze odnaleźli przy zatrzymanych przedmioty, które chwilę wcześniej zostały zrabowane jednemu z zaatakowanych chłopców.

Największe zdziwienie śledczych wywołały jednak informacje, które wyszły na jaw po zweryfikowaniu danych personalnych ujętych nastolatków.

Nastolatkowie uciekli z ośrodka wychowawczego. Najmłodszy sprawca rozboju ma 14 lat

W trakcie czynności wyszło na jaw, że ujęci agresorzy są bardzo młodzi, mają bowiem 14, 16 oraz po 17 lat. To jednak nie był koniec zaskakujących informacji dla mundurowych. Szybko ustalono, że wszyscy czterej zatrzymani nastolatkowie byli już wcześniej poszukiwani przez organy ścigania.

Okazało się, że cała czwórka samowolnie oddaliła się z młodzieżowego ośrodka wychowawczego. Zamiast przebywać pod opieką wychowawców w zamkniętej placówce, nieletni pojawili się na ulicach podwarszawskich Marek, gdzie według materiałów zgromadzonych przez śledczych dokonali zuchwałego rozboju.

W przypadku dwóch najstarszych uciekinierów samowolne opuszczenie placówki zakończyło się pobytem w celi. Obaj 17-latkowie usłyszeli już zarzuty dokonania rozboju oraz usiłowania rozboju. Sąd przychylił się do wniosku Prokuratury Rejonowej w Wołominie i zastosował wobec podejrzanych trzymiesięczny areszt tymczasowy. Za popełnione przestępstwo grozi im kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności.

Sprawą dwóch pozostałych, młodszych uczestników tego brutalnego ataku, czyli 14-latka oraz jego 16-letniego kolegi, zajmie się teraz sąd rodzinny, który zdecyduje o ich dalszym losie.

Bestia poluje na koty! Kolejne zwierzęta brutalnie oskalpowane

ROLKI